Na pewno każdy z nas był kiedyś na rynku krakowskim. Tam zazwyczaj przewodnicy zatrzymują wycieczki przed fasadą kościoła Mariackiego i opowiadają historię o tym, dlaczego wieże tego kościoła nie są jednakowe: jedna jest węższa, bardziej smukła i wyższa a druga tęga, ciężka i niższa. Otóż według legendy wieże te budowało dwóch braci – murarzy. Jeden z nich wybudował szybko smukłą i wąską wieżę. Drugiemu robota szła oporniej, bo mury były grubsze, a fundamenty mocniejsze. Kiedy ten, co ukończył smukłą wieżę zobaczył, że jego brat buduje budowlę bardziej solidną zaczął obawiać się, że wieża brata będzie wyższa od jego własnej. Dopuścił się wtedy zbrodni – wyszedł na rusztowania brata i zepchnął go z nich, gdy nikt nie widział. Oto brat zabija brata z nienawiści i zazdrości.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Uroczystość św. Piotra i Pawła

Było to w czasie wojny. Jechał pociąg z bydlęcymi wagonami, w których wieziono młodych, zdolnych polskich oficerów – kwiat naszego narodu. Wieziono ich do Katynia. Jednemu z nich udało się przez jakąś szparę wyrzucić liścik zaadresowany do swojej młodej żony i małych dzieci. Ktoś życzliwy go znalazł i dostarczył pod wskazany adres. Polski oficer pisał w tym liściku, że nie wie, dokąd ich wiozą, że jest przygotowany na najgorsze. Ale najważniejsze, żeby pamiętali, że ich kocha.

         Kiedy w latach 80-tych jeden z samolotów pasażerskich uległ awarii i spadał już aby rozbić się w lesie Kabackim pod Warszawą pilot powiedział mniej więcej tyle: cześć, do widzenia, dobranoc, giniemy.

         Ks. Ryszard Koper wspomina, że w Ziemi Świętej w 2003 roku jechał po zajęciach autobus szkolny. Jeden z chłopców zadzwonił w nim do swojego ojca. Rozmawiali normalnie, ale nagle dziecko przerwało rozmowę szybkim: „Kocham Cię” i się rozłączyło. Okazało się później, że właśnie w tym momencie do autobusu wpadł zamachowiec-samobójca i wszyscy potem padli ofiarą zamachu.

Czytaj więcej: Kilka myśli na XII Niedzielę Zwykłą

Dzisiejsze Słowo Boże mówi nam o Zesłaniu Ducha Świętego. Dzieci różnią się od dorosłych. Myślę, że jedną z wielu takich różnic jest to, że dziecko działa spontanicznie, pod wpływem odruchu, chwili, a człowiek dorosły jest rozważny. Rozważny to znaczy, że w naszym rozumie cały czas jest mała sala sądowa: bez przerwy toczą się tam procesy. Rozważny, to znaczy, przed każdą decyzją, tym bardziej przed ważną decyzją, jest rozprawa. Z jednej strony argumenty „za”, z drugiej strony argumenty „przeciw” i decyzja jak wyrok. Tacy właśnie rozważni byli apostołowie w wieczerniku. Proces w ich głowach wyglądał mniej więcej tak: Z jednej strony głos mówiący: jeszcze niedawno byliśmy ramie w ramię z Panem Jezusem. Nauczał, a my słuchaliśmy, karmił nas rozmnożony chlebem, chodził po wodzie, czynił cuda: uzdrawiał i wskrzeszał, co więcej my sami jego mocą nauczaliśmy i uzdrawialiśmy. Umarł na krzyżu, zmartwychwstał, kazał nam głosić Ewangelię wszystkim narodom i chrzcić ludzi. A z drugiej strony inny głos: ale ludzie zmieniają się szybko, ten sam tłum może raz krzyczeć „hosanna” a raz „ukrzyżuj”. Ludzie szybko zapominają o tym, co dobre, już niedługo nie będą pamiętać, czy to, co uczynił Pan Jezus było prawdą, czy religijną legendą. Dalej nasi przywódcy i Rzymianie nie lubią żadnych nowości, jak zaczniemy głosić Chrystusa Pana to się na pewno zainteresują. Jak to się może skończyć? Rzucaniem kamieniami, a może i przybiciem gwoździami do krzyża – to straszny ból i śmierć. I w rozważnych, dorosłych umysłach apostołów zapada decyzja jak wyrok: siedzieć jak mysz pod miotłą i nie wychylić nosa z wieczernika, przeczekać, może wszystko się wyjaśni, uspokoi, zmieni, może dostaniemy jakiś znak od Pana Boga. Oto Pan Jezus przegrał kolejną rozprawę. Raz przegrał prawie dwa miesiące temu i został ukrzyżowany, a teraz przegrał drugi raz rozprawę w umysłach apostołów, ich rozsądek rozsądził i Pan Jezus przegrał. I wtedy przed Piłatem i teraz przed sądem rozumu Piotra, Jana, Andrzeja i innych zabrakło obrońcy. Nikt nie stanął w obronie Pana Jezusa.

         Dzisiaj na naszych salach rozpraw, na tych salach rozpraw, które są w naszych dorosłych głowach też prowadzone są procesy. Są takie proste, typu czy kupić czerwone czy białe buty, czy pojechać na Maderę czy na Teneryfę, czasem czy opłacić rachunki i leki czy kupić jedzenie. Ale od czasu do czasu na wokandzie staje też sprawa Jezusa z Nazaretu. Jezus z Nazaretu kontra moja kochanka lub kochanek z Sandomierza, Buska czy Warszawy; Jezus z Nazaretu kontra Trybunał ze Strasburga; Plany Jezusa z Nazaretu kontra moje życiowe plany; szczęście oferowane przez Jezusa z Nazaretu kontra moje prawo do własnego szczęścia; wizja życia zaplanowana dla mnie przez Jezusa z Nazaretu kontra moja własna wizja życia; prawda Jezusa z Nazaretu kontra „prawda” ekranu; życie sakramentalne kontra moje widzimisię; to tylko niektóre ze spraw na wokandzie. Oskarżycieli jest pełno, Jezus z Nazaretu i Jego sprawy nie mają obrońcy. Sędzią jest mój i twój rozum. Jezus z Nazaretu coraz częściej odchodzi z takiego sądu przegrany. Zdaje się przegrywać kolejne sprawy w Europie i w naszej Ojczyźnie. Potrzebny byłby Obrońca Chrystusowych spraw.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Dzisiaj świętujemy Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Rozmawialiśmy niedawno w pewnym gronie o tym, że ludzie często otwarcie sprzeciwiają się prawdom naszej wiary. Słyszy się nie tylko głosy o tym, że Pana Boga nie ma, ale również głosy o tym, że nie istniał ktoś taki jak Jezus Chrystus, albo wcale nie umarł na krzyżu, itp. Przy podważaniu nawet takich prostych prawd wiary warto zastanowić się nad nimi. Są prawdy wiary, które można zaakceptować ze zwykłej uczciwości i z tego powodu, że nie jesteśmy złośliwi, jak choćby to, że żył na świecie ktoś taki jak Jezus zwany Chrystusem i nie jest to postać zmyślona. Są prawdy wiary, w które można jakoś ogarnąć rozumem, ale wymaga to już większego wysiłku i dobrej woli. Do takich należą choćby prawdy o uzdrowieniach dokonanych przez Pana Jezusa. Jest jednak jedna Wielka Prawda Wiary, której człowiek nawet przy najlepszych chęciach i przy największym wysiłku rozumu nie ogarnie. Co więcej nawet wszyscy ludzie razem wzięci nie przyjmą jej swoją wolą i nie zrozumieją swoimi umysłami nawet jeśli będą współpracować. Jest to Prawda Wiary mówiąca o tym, że jest jeden Bóg w trzech Osobach.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Dzisiejsze Słowo Boże mówi nam o wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Aby zrozumieć to wydarzenie należałoby się cofnąć do Starego Testamentu i popatrzeć jak wyglądały obchody największego święta, czyli Święta Paschy. Początkowo Namiot Spotkania a potem Świątynia były zbudowane w ten sposób, że w centrum znajdowało się najważniejsze pomieszczenie, tzw. Święte Świętych. Nie było ono zamykane żadnymi drzwiami, ale zasłaniała je ozdobna kotara. To pomieszczenie było całe wyzłocone i symbolizowało ono niebo: miejsce, gdzie mieszka Pan Bóg, które jest wspaniałe, ale niewidoczne i w zasadzie niedostępne dla zwykłych ludzi. Raz na rok w czasie Święta Paschy dokonywał się specjalny obrzęd przebłagania za grzechy, które Lud Wybrany popełnił. Na oczach ludzi arcykapłan zabijał wybranego baranka bez skazy. Potem brał jego ciało i krew i wnosił do świątyni, która symbolizowała niebo. Wniesione do „nieba” ciało i krew baranka były ofiarą wynagradzającą sprawiedliwości Bożej. To dzięki tej ofierze Pan Bóg przebaczał grzechy ludu – można powiedzieć – aż do następnego roku, bo takie misterium miało być dokonywanie corocznie, aż do przyjścia Mesjasza.

Czytaj więcej: Kilka myśli na VII Niedzielę Wielkanocną

Strona 1 z 13

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2019 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Our website is protected by DMC Firewall!