W dzisiejszej Ewangelii padają słowa, które trudno jest zrozumieć. Pan Jezus woła: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”. Co to znaczy? Czyżby Pan Bóg nie cenił mądrości i roztropności a zamiast tego stawiał na prostotę i pokorę? Niech mi będzie wolno użyć pewnego przykładu. Znamy wszyscy św. Andrzeja Bobolę – jezuickiego męczennika – patrona Polski. Jego umęczone ciało w sposób cudowny zachowało się od rozkładu po śmierci. Niestety przez różne zawieruchy dziejowe w pewnym czasie cudownie zachowane ciało męczennika dostało się w ręce pracowników Radzieckiej Akademii Nauk. Ci – jako ateiści i niewierzący – postanowili za wszelką cenę udowodnić, że nie jest to cud tylko mistyfikacja. Ciało męczennika nasycano różnymi chemicznymi substancjami, próbowano rozczłonkować i podpalić a w końcu, kiedy wszystkie „eksperymenty” zawodziły, zrzucono je z piętra na kamienną posadzkę. Tak oto naukowcy – a więc ludzie, którzy raczej powinni być mądrzy i roztropni – obchodzili się z tajemniczym i cudownym zjawiskiem religijnym. Kiedy ciało męczennika po wielkich trudnościach wróciło do Polski, prości ludzie nieśli je ze czcią na ramionach i modlili się przy nim w ciszy serca. Jak widać, lepiej miała się tajemnica wiary w rękach prostych i pobożnych ludzi niż uczonych ateistów.

Czytaj więcej: Kilka myśli na XVI Niedzielę Zwykłą

Zaczynają się wakacje, ale – jak wszyscy dobrze widzimy – wyglądają one inaczej niż zwykle. Wszystko przez ograniczenia i obostrzenia. Generalnie trzeba pogodzić się z tym, że nie koniecznie wszystko będzie wyglądało tak, jak zaplanowaliśmy. Zastanówmy się jednak chwilę. Przecież zdrowy rozsądek podpowiada nam, że zawsze zdarzy się, że coś nie pójdzie zgodnie z naszym planem i trzeba być na takie sytuacje przygotowanym. To się nazywa zwykła przezorność. W skali globalnej w ten sam sposób możemy spojrzeć na cały świat. Część, nawet dużą część świata my jako ludzie poznaliśmy, jesteśmy w stanie ją kontrolować, planować i pewne rzeczy przewidywać. Pewni ludzie wierzą, że rok po roku uda się ludzkości opanować i przewidywać wszystko. Ale każdy, kto używa rozumu wie i widzi to naocznie, że nawet w XXI wieku ludzkość jest bezradna. Na taką „bezradność” i nieprzewidywalność też trzeba zostawić miejsce a ono nazywa się wiara. Nie wszystko da się objąć wiedzą i techniką. To, co nieprzewidywalne, zaskakujące, z czym sobie nie radzimy można powierzyć Panu Bogu i ufać, że On poradzi sobie z tym, z czym nie radzimy sobie wszyscy razem wzięci jako ludzkość.

Czytaj więcej: Kilka myśli na XIII Niedzielę Zwykłą

Jak wiemy w latach 60-tych XX w. była zimna wojna i żelazna kurtyna. W pewnym momencie wybuchła rewolucja na Kubie i cały Zachód i cały Wschód stanęły naprzeciw siebie gotowe do wojny światowej. Wtedy papież św. Jan XXIII wzywał do pokoju. Kiedy usłyszał o tym przywódca Związku Radzieckiego miał zapytać: „A ile papież ma czołgów, że chce być tutaj równym partnerem w rozgrywkach politycznych?” Niestety w dzisiejszych czasach panuje kult siły, a to co słabe w oczach świata jest spychane na margines. W podobnym duchu Św. Paweł napisał List do Rzymian. W tamtych czasach Rzymianie byli obywatelami świata a ich miasto było – można powiedzieć – stolicą świata. Nie było nikogo, kto by mógł równać się Rzymowi i jego potędze. Nie ma się co dziwić, że wtedy panował kult siły. Nawet ówczesna pogańska wiara była taka, że bogowie nagradzają za siłę i bohaterskie czyny. Do takich ludzi pisał św. Paweł i głosił im, że Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. Człowiek jest słabą istotą. Może się do tego przyznać i doświadczyć pomocy od Chrystusa, albo temu zaprzeczyć i udawać władcę świata. Kiedy w Średniowieczu Saraceni muzułmanie zajęli Ziemię Świętą, królowie europejscy wysyłali tam wyprawy krzyżowe – tzw. Krucjaty. Najlepsi rycerze z Europy walczyli i ginęli i Muzułmanie walczyli i ginęli, lała się krew a niepokój i wojna jak były tak były. Poszedł tam na boso św. Franciszek z Asyżu, rozmawiał z kalifem Al-Kamilem i od tej pory franciszkanie już zawsze mogą prowadzić w pokoju katolickie kościoły w Ziemi Świętej. A św. Franciszek był człowiekiem takim jak my, może z tą różnicą, że pozwolił, żeby Pan Bóg spojrzał na niego z litością, jak na zagubioną owieczkę. Osobiście znam jedną panią, która pracuje jako salowa w doku opieki w Ameryce. W każdą sobotę w tamtejszym upale stoi na chodniku przed kliniką aborcyjna z różańcem i plakatem o obronie życia. Niektórzy ją obrażają, niektórzy razem z nią się modlą, a niektórzy rozmawiają. Mówią, że już przynajmniej kilku kobietom odradziła popełnienie aborcji, nawiązała rozmowę, kontakt z nimi, pomogła poszukać organizacji charytatywnych, bo przecież w tym pracuje i nawet sama organizowała potem tym uratowanym dzieciom chrzciny, jako prezent dla matek. Prościutka, skromna kobieta, a uratowała życie kilkorgu ludziom. W tym czasie trwały polityczne rozgrywki i kampanie poszła na to masa funduszy i wywołano niemalże wojnę w mediach, a kliniki aborcyjne jak były tak są. A tak jedna pani pozwoliła, żeby Chrystus spojrzał na jej słabość z miłością. Tylko Chrystus Pan może spojrzeć na człowieka takiego, jakim jest i nie odrzucić go, a co więcej – wzmocnić go.

Czytaj więcej: Kilka myśli na XI Niedzielę Zwykłą

Pozwolę sobie zacytować słowa wypowiedziane niedawno przez kardynała Georga z Chicago. Przypomniał mi je pewien ksiądz, którego bardzo cenię. Wszyscy widzimy, co dzieje się w USA w związku z epidemią i protestami, ale widzimy także, co dzieje się w Europie i jak bardzo nasza wiara spychana jest na margines. W każdym razie słowa starszego już amerykańskiego kardynała brzmiały mniej więcej tak: „Ja umrę we własnym łóżku. Mój następca umrze w więzieniu a jego następca będzie zabity na oczach ludzi jako męczennik”. Obawiamy się, żeby te słowa nie stały się prorocze także i u nas. Żebyśmy nie musieli mówić, że my pochowaliśmy godnie i po katolicku naszych przodków, ale jak zachowa się młode pokolenie po naszej śmierci? Być może zorganizuje katolicki pogrzeb z szacunku, ale czy na tym pogrzebie ktokolwiek szczerze będzie się modlił? A czy ktokolwiek będzie pamiętał, żeby poprosić o Mszę św. za nasze dusze? Dzisiaj także i w naszym kraju mówi się coraz głośniej o tym, że katecheza w szkołach i finanse kościelne ograbiają kraj a skandale sprawiają, że religia jest niebezpieczna dla życia i zdrowia ludzi. W związku z tym należy usunąć Kościół, a wszyscy będą szczęśliwi i bogaci. Te słowa mają taki sam sens, jakby powiedzieć choremu człowiekowi: „Wykryto u pani/pana nowotwór. Trzeba panią/pana uśmiercić, a nowotworu nie będzie”.

Czytaj więcej: Kilka myśli na XII Niedzielę Zwykłą

Dzisiaj świętujemy Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Jest to wielka tajemnica naszej wiary, którą możemy raczej kontemplować niż pojąć. Nie jest nam obca postać Hioba. Jak wiemy z Biblii był to człowiek sprawiedliwy, który w niczym nie uchybiał Bożym Przykazaniom. Niestety, któregoś dnia Hiob stracił wszystko: dzieci, dobytek i zdrowie. Kiedy tak siedział cały pokryty wrzodami na kupce śmieci, która pozostała z jego majątku, uskarżał się przed Bogiem. On sam zarzucał Bogu, że te wszystkie nieszczęścia dotknęły go niesłusznie: nie miał przecież grzechów, za które Bóg mógłby go karać. Z kolei przyszli do Hioba trzej przyjaciele. Ci zarzucali mu, że na pewno kara Boża spotkała go słusznie, a on z całą pewnością ukrywa jakieś winy, za które teraz cierpi. Tak więc Hiob spierał się z przyjaciółmi o to, czy Bóg karze go słusznie, czy też nie. Wtedy podszedł do nich młodzieniec o imieniu Elihu. Ten ostatni rozmówca skrytykował zarówno Hioba jak i jego przyjaciół. Hiob uważał, że u Pana Boga wszystko jest proste i jasne: za zło należy mu się kara w postaci chorób i cierpienia, a za dobro – nagroda w postaci dobrobytu oraz długiego i zdrowego życia, i takiej nagrody oczekiwał. Przyjaciele Hioba z drugiej strony uważali, że skoro Bóg Hioba karze, to znaczy, że ten człowiek musi być w jakiś sposób winny, tylko po prostu nie chce się przyznać. Natomiast Elihu uważał, że ani Hiob ani jego przyjaciele nie mają racji.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Strona 1 z 23

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2020 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Our website is protected by DMC Firewall!