Wniebowzięcie

         Dzisiejsza uroczystość jest dla wiernych świętem radości i nadziei. Bóg ostatecznie tryumfuje nad złym duchem. Dokonuje tego przez swoją najmniejszą i najbardziej pokorną służebnicę. Pozycja ubogiej kobiety w tamtym społeczeństwie była niska, a właśnie przez Nią dokonało się zwycięstwo. Gdyby Bóg pokonał złego ducha sam, zły musiałby się ugiąć pod jego mocą. Mógłby wtedy jednak usprawiedliwiać się, że przecież z Bogiem nikt nie ma realnych szans a Bóg zwyciężył w nierównej walce. Pokonane zostałyby wszystkie siły zła poza pychą. Pycha potrafi nawet w klęsce obwinić innych i znaleźć usprawiedliwienie. Tymczasem zwycięstwo przyszło przez pokorną i czystą nastoletnią dziewicę. Najpiękniejszy owoc ziemi, najlepsze arcydzieło Bożej Miłości i Łaski. Takie zwycięstwo nie tylko obezwładnia złego ducha, ale kruszy w proch jego ulubiony oręż czyli pychę. Dobro zwycięża ostatecznie a zło jest ostatecznie upokorzone.

Radosna pieśń, którą słyszymy w Ewangelii pokazuje, że dusza Maryi przez całe życie była i jest przy Bogu, niejako niebie. Dzisiaj z duszą łączy się ciało czyli całe jestestwo Maryi. Mówi Ewangelia, że gdzie skarb twój tam serce twoje. Maryja jest całe życie sercem przy Bogu, ale ciałem żyje na ziemi, a więc Jej życie jest jedną wielką tęsknotą za niebem, za którym dzisiaj już tak mało z nas tęskni.

Każdy z nas wierzy w Boga i niebo. Ale dzisiaj Pan bóg przez cud wniebowzięcia Maryi daje nam coś więcej – daje nam nadzieję. Nadzieja różni się od wiary jednym ważnym szczegółem. Zarówno wiara i nadzieja każą nam się spodziewać tego, co nadejdzie. Ale wierzy się w coś, czego się jeszcze nie poznało, a nadzieję można mieć na coś, co już trochę się zna. Na przykład mam nadzieję, że skosztuję znów słodziutkich pomarańczy ale dlatego mam nadzieję, że już kiedyś ich spróbowałem. My wierzymy w nasze ludzkie wniebowzięcie, ale od dzisiaj możemy mieć też nadzieję, bo przez Maryję – jedną z nas – już trochę nasza wspólnota zakosztowała Nieba.

Dzisiejsze święto nazwałbym świętem równych szans. Cały czas na świecie przyzwyczaja się nas, że nie wszystko jest dla wszystkich. Nazywa się to szumnie geopolityką. Jedni są zawsze wielcy i mocni a drudzy zawsze mają być tymi mniejszymi i słabszymi. Na mapie świata wielcy próbują grać w szachy i żeby osłaniać królów poświęca się pionki i mniejsze figury. Niektóre ludy i narody zdają się być przez wielkich tego świata nieustannie skazywane na rolę pionków w tej grze. Obojętnie kto rozpętuje, kto wygrywa a kto przegrywa wojny, kto niszczy a kto składa daninę krwi, na tej szachownicy świata nic nie chce się zmienić. Mocarstwa zawsze chcą być mocarstwami a inny maja być słabi i płacić wysokie ceny za wszystko. Do poziomu świtowego biedaka sprowadzono też Lud Wybrany i próbowano wmówić, że jedyne co może zrobić to zaakceptować swoją małą rolę i cieszyć się jakimiś okruszkami ze stołu panów. Maryja przypomina, że ubodzy – anawim – są najbardziej umiłowani przez Boga. Maryja ogłasza dzisiaj, że u Boga nie ma granic między wielkimi a ubogimi, między władcami a pokornymi bo Bóg strąca władców z tronu, a pokornych wywyższa, głodnych wreszcie karmi a bogatych odsyła z niczym. Wniebowzięta Matka jest koroną i sztandarem dziejowej sprawiedliwości, w której Pan Bóg ujmuje się za swoimi umiłowanymi, co ich pozostali chcieli sprowadzać do parteru. Maryja przez swoje wniebowzięcie pokazuje, że wielkość i wywyższenie jest też dostępne i osiągalne dla najmniejszych, pokornych, uniżonych. Wielskie zwycięstwa z naszej historii pokazują, że jest możliwe, by osłabiony naród kierował losami świata. Takie wydarzenia, których raz skosztowaliśmy dają nam nadzieję, że może być tak jeszcze raz.

Gdybyśmy zagłębili się w dzisiejszy hymn Maryi od strony językowej, to zauważymy, że jest on wyśpiewany w bardzo szczególny sposób. Spotyka się go w Biblii tylko tam, gdzie prorocy wygłaszają swoje proroctwa. Hymn Magnificat jest proroctwem a Maryja Prorokinią – Królową Proroków. Najlepszą nagrodą dla proroka jest to, ze może on zobaczyć na własne oczy wypełnienie swoich słów. Takiej nagrody doświadczył tylko św. Jan Chrzciciel. Dzisiaj Doświadczyła jej również Maryja.

Wniebowzięcie jest tez nadzieją dla Kościoła. Matka Boża dlatego, że nosiła w sobie Bożego Syna, Jej ciało stało się konsekrowane jak świątynia, a świątynia, nawet zburzona jest przez Boga w trzy dni wznoszona na nowo. Maryja daje nam nadzieję, że jeśli jako Kościół będziemy nieść w sobie Chrystusa i będziemy Jego Przybytkiem, to ocalejemy nawet jeśli z ziemskich budowli nie zostanie kamień na kamieniu.

W Starym Testamencie mamy wiele świętych kobiet, które rodzą dzieci ważne dla Historii Zbawienia. Sara rodzi Izaaka, Rebeka rodzi Jakuba, Rachela rodzi Józefa, Anna rodzi Samuela, ale żadna z nich nie jest do końca figurą Maryi. Benedykt XVI każe szukać zapowiedzi Matko Bożej w innych miejscach: tam gdzie jest mowa o Przybytku. Maryję zapowiada Namiot Spotkania, Arka Przymierza, Wieża Dawidowa, czy Dom Złoty zbudowany przez Salomona. To Przybytek Boga z ludźmi w Jej ciele nigdy nie zostanie zburzony przez śmierć, lecz będzie Świątynią w Niebie, którą w wizji oglądał św. Jan.

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2026 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!