Kilka myśli na niedzielę
Dzisiejsza Ewangelia jest kontynuacją Ewangelii z poprzedniej niedzieli. Pan Jezus powiedział wtedy do Piotra że jest błogosławiony, że jest skalą, że da mu klucze Królestwa Niebieskiego. Skąd wzięła się taka nagła zmiana nastroju? Przypomnijmy sobie scenę pierwszego kuszenia na pustyni zaraz na początku działalności Pana Jezusa. Tam jedna z pokus brzmiała: jeśli jesteś Synem Bożym rzuć się w dół. Diabeł perfidnie zacytował nawet Pismo Święte: Aniołom moim rozkaże o tobie a na rękach nosicie będą abyś nie uraził swojej stopy o kamień, dosłownie abyś nie potknął się o kamień. To są słowa Pisma Świętego ale za nimi wtedy nie krył się Bóg. Sam szatan użył ich jako maski za którą się schował. Pan Jezus rozpoznał go doskonale i powiedział wtedy te same słowa co dzisiaj: zejdź mi z oczu szatanie (zapisane po grecku jako apage satana). Przez wieki były one używane jako mały egzorcyzm, powtarzali je duchowni i świeccy w silnych pokusach. Skoro szatan kiedyś miał czelność żeby schować się za Pismem Świętym to nie dziwi nas że dzisiaj schował się bezczelnie za słabym człowiekiem św. Piotrem. Pan Jezus rozpoznał doskonale kto podsunął te myśli Piotrowi. Powiedział więc tak samo jak dawniej: apage satana. Nie powiedział tego do Piotra bo przecież kochał go jako ucznia, ale powiedział to do ducha który właśnie Piotra kusił.
Bardzo ciekawy jest ten zwrot: jesteś mi zawadą. Jest tam użyte słowo skandalon, może być ono zrozumiane jako zgorszenie. Jesteś mi zgorszeniem. Ale to słowo pochodzi od kłusowników. Kiedy dawni kłusownicy zakładali pułapki na zwierzęta szukali najpierw jakiejś ścieżki czy wąskiego przejścia między skałami. Naginali nad tym przejściem drzewko, mocowali na nim pętlę, kładli ją na ścieżce i przyciskali kamieniami. Taki kamień nazywał się właśnie skandalon. Biegnące zwierzę potrącało go łapą czy kopytem, zaczepiało się o niego potykało się. Kamień odskakiwał, a pułapka zaciskała się na nodze i to była zguba. Zatem tydzień temu Pan Jezus powiedział do Piotra ty jesteś kamieniem (petros) na którym zbuduję mój Kościół. Jesteś kamieniem węgielnym kiedy mówisz to co podpowiada ci Bóg. Nie ciało i krew ale mój Ojciec w niebie. Ale kiedy mówisz to, co podpowiada ci szatan to jesteś kamieniem połknięcia, kamieniem pułapką, kamieniem, o który można tylko urazić nogę.
Każdy z nas jest takim kamieniem przy drogach życia naszych bliźnich a bliźni są kamieniami przy naszych drogach. Od naszego nastawienia zależy czy dla Boga i bliźniego będę kamieniem węgielnym, na którym Bóg może zbudować jakieś dobre dzieło albo bliźni zbudować na mnie rodzinę, zaufanie, przyjaźń, czy jestem kamieniem, o który bliźni może się tylko potknąć, przez który bliźni wpada w pułapkę. Ile razy tak było że zaczynałem temat, jakieś oskarżenia plotki, napuszczałem jednego na drugiego, potem ja spokojnie odchodzę a bliźni toczą wojnę między sobą, wojnę, którą ja wywołałem, stałem się kamieniem pułapką, pozwoliłem zeb6 zły duch mnie użył do rozsiewania grzechu i zła. Ile razy namówiłem kogoś na niewinne piwo np. Sam grzecznie wróciłem do domu ale bliźni który miał problem z alkoholem upił się całkowicie… ile razy już tak było że jeden młody człowiek podła drugiemu narkotyk ot tam żeby było miło. Potem jemu się nic nie stało, a bliźni z dnia na dzień wpadł w uzależnienie. Czasem życie człowieka jes5 jak poustawiane klocki domina. Ja dam się skusić i przewrócę mu tylko jeden, sam odejdę spokojnie ale życie bliźniego, jego małżeństwo, jego reputacja, jego wątłe zdrowie psychiczne może się posypać jak domino. Panie Boże odtąd nie pozwolę żeby się diabeł mną posługiwał do kuszenia innych. Nie chce być dla nikogo kamieniem, pod którym jest pułapka.
Ojcowie Kościoła przed wiekami a Benedykt XVI współcześnie rozumieli słowa dzisiejszej Ewangelii jeszcze nieco inaczej. Pozornie niemiłe słowa: zejdź mi z oczu mogą oznaczać: nie wychodź przede mnie, idź za mną. Nie uczeń ma prowadzić Mistrza ale Mistrz ucznia. Wiara nie polega na tym że Ty czy ja mamy dyktować Panu Bogu nasze warunki. Wszystko żeby było lekko łatwo i przyjemnie. Wiara polega na tym, że to Bóg stawia warunki nam, nie tyle stawia, co sam przez nie prowadzi. Sam nie korzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem ale ogołocił samego siebie. I nas wzywa, żebyśmy zaparli się siebie samych. Dosłownie zrezygnowali z siebie, wyrzekli się siebie samych. Łatwiej jest wyrzec się rzeczy, nawet okazać hojność czy podzielić się. Najtrudniej jest zrezygnować z własnych planów czy mrzonek czy z własnej wizji na świat rodzinę kościół i parafię. Sw. Piotr jeszcze długo się uczył. Nawet w czasie męki Pana Jezusa jeszcze nie zaparł się siebie tylko zaparł się Jego. Pan Jezus czekał jednak cierpliwie. Czekał na Piotra i na nas czeka. Uczmy się tego codziennie.


