Kilka myśli na niedzielę
W parafii w której pomagałem mieszkało rodzeństwo. Oboje byli uczniami pobliskiej szkoły. Byli bardzo mocno zaangażowani w życie kościelne: chłopak był ministrantem a dziewczyna śpiewała w scholi. Kiedy przyszły wakacje parafia zorganizowała wyjazd, taką kolonię dla młodzieży działającej przy kościele. Oczywiście zaproponowaliśmy tym dwojgu żeby pojechali, cena nie była wysoka za kilka dni pobytu nie przekraczała 200 zł. Wyjazd wydawał się atrakcyjni, ale ci dwoje zdecydowanie odmówili. Na początku nie wiedzieliśmy dlaczego a potem jedna nauczycielka pokazała mi ich dom.
Jakieś 20 lat temu biła rekordy popularności prosta elektroniczna zabawka wymyślona w Japonii. Nazywała się tamagotchi (czytaj: tamaguczi). Było to niewielkie urządzenie mieszczące się w dłoni lub w kieszeni – czasem mogło pełnić rolę breloczka do kluczy. Zabawa polegała na tym, że na malutkim ekraniku oglądało się zwierzątko, które miało kilka podstawowych potrzeb: jedzenie, spanie i zabawa. Urządzenie działało 24 godziny na dobę i wydawało jakiś dźwięk, kiedy twoje „zwierzątko” było głodne, chciało się bawić albo spać.
Dzisiaj chciałbym się odnieść do Psalmu 23, który śpiewamy w tę niedzielę. „Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie”. Jest to jeden z najpiękniejszych, najbardziej znanych i lubianych fragmentów Biblii. Jest bardzo chętnie cytowany we wszystkich religiach chrześcijańskich. Zawsze podobało mi się rozważanie, jakie poprowadził papież Benedykt XVI, dlatego w dzisiejszym słowie skorzystałem trochę z jego cennych myśli.
Pierwsze zdanie rozdziału 6 Ewangelii św. Jana mówi: „Potem Jezus udał się z uczniami za Jezioro Galilejskie”. Słowo „potem” nawiązuje do tego, co było opisane w poprzednim rozdziale, a była to mowa obronna Pana Jezusa. Faryzeusze oskarżali Pana Jezusa powołując się na naukę Mojżesza. Wtedy Pan Jezus zaznaczył, że aby uwierzyć w cuda zdziałane przez Niego, trzeba najpierw uwierzyć w Jego Słowo. Potem w rozdziale 6 następują wspaniałe cuda takie jak rozmnożenie chleba czy chodzenie po jeziorze. O dziwo jednak nawet takie cuda nie pomogły opornym w wierze, bo kto nie wierzy w Słowo nie uwierzy i w cuda.
Czytając Biblię możemy prześledzić wspólne dzieje Boga i człowieka. Widzimy wyraźnie wszystkie szanse, jakie Pan dawał człowiekowi i możemy zobaczyć równie wyraźnie ile razy człowiek zawiódł swojego Boga. Wiemy, że po czasach wielkich królów Saula, Dawida i Salomona państwo Ludu Wybranego rozpadło się na dwie części. Część północna nazywana jest w Biblii Królestwem Izraela lub Królestwem Efraima. Wraz z podziałem Królestwo Izraela odeszło od prawdziwej wiary w Boga. Bóg najwyższy miał tylko jedną świątynię w Jerozolimie i tam mieli pielgrzymować jego wierni. Dla mieszkańców Królestwa Izraela Jerozolima była już za granicą, więc nie ma się co dziwić, że królowie nie chcieli, żeby ich poddani pielgrzymowali za granicę, bo mogło to doprowadzić do rozpadu kraju lub buntu. Wpadli więc na pomysł, że będą czcili Boga po swojemu. Mieli u siebie miejsce, w którym wiele lat wcześniej śpiącemu Jakubowi przyśniła się drabina sięgająca nieba. To miejsce nazywało się Betel czyli „Dom Pana”.


