Popatrzmy na dzisiejsze Słowo Boże i zechciejmy się wsłuchać w to, czego uczy nas o rodzinie. Pierwsze czytanie odsyła nas do czasów ponad 1000 lat przed narodzinami Chrystusa. Oto Anna prosiła Pana Boga o potomstwo i złożyła obietnicę, że narodzone z niej dziecko będzie poświęcone na służbę Panu. Rzeczywiście jej modlitwa została wysłuchana i urodziła Samuela – przyszłego męża Bożego. Cieszyła się nim przez trzy lata, a potem zgodnie z obietnicą oddała go do świątyni na służbę Bogu. Stąd płynie dla nas wielka nauka. Tak często rodzice – oczywiście nie ze złej woli, ale z miłości – traktują dzieci jako swoją własność. Dają im życie i wychowują je, a potem – w konsekwencji – planują sobie wspólną z nimi przyszłość. Przy obecnym stanie majątkowym i poziomie pomocy socjalnej, w którym bez problemu mogłoby się wychować kilkoro dzieci, współcześni rodzice „zdobywają się” na jedno.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa

Dzisiejsza Msza Święta rozpoczyna się od słów: „Tyś jest moim synem, ja dzisiaj zrodziłem Ciebie”. To są słowa, które były formułą koronacyjną – jakby zaprzysiężeniem dla królów Izraelskich. Czy kiedyś komuś z nas dane będzie składać przysięgę choćby posła czy prezydenta albo biskupa? A tymczasem te słowa odnoszą się do każdego z nas i wypowiedział je Pan Bóg podczas naszego chrztu. Każdy z nas – ty i ja – w momencie chrztu został zaprzysiężony na przyszłego króla świata, dziedzica Stwórcy. Koronacja się odbyła, zaprzysiężenie się odbyło, ale gdzie jest nasze życie królów świata? Jak popatrzymy na standard naszego życie, to czyż wciąż nie żyjemy jak najniżsi słudzy? Dzisiaj przychodzi na świat mały Człowiek, który naprawdę jest Synem Bożym – rodzonym a nie tylko przybranym i zaprzysiężonym. I patrzmy na standard Jego życia – on nie ma nawet połowy, nawet części tego, co my mamy.

Czytaj więcej: Kilka myśli na Święta Bożego Narodzenia

Jak wiemy ciężko dzisiaj znaleźć chętnych na cokolwiek, zwłaszcza w kościele czy w szkole, ogólnie tam, gdzie trzeba coś zrobić. Organizuje się więc różne dofinansowania, pomoc, dopłaca się do wyjazdów, konkursów, akcji, bo są na to różne fundusze, a bywa, że chętnych brak.

Przy starych, drewnianych kościołach istnieją często takie dobudówki w postaci okalających budowlę dachów sięgających prawie do ziemi. Nazywają się „soboty”. Służyły one dawniej za schronienie ludziom, którzy wozami bądź pieszo pokonywali ogromne odległości do kościoła. Bywało, że przychodzili już w sobotę wieczorem, spędzali noc w „sobotach” przytulonych do ściany kościoła, brali udział w porannym nabożeństwie i pieszo przez pół dnia wracali do domu. Dzisiaj na zachodzie Europy, ale bywa, że i w Polsce parafie zamawiają specjalne autobusy lub busy, które za darmo mogą dowieźć chętnych na niedzielną Mszę św., a i to nie pomaga, bo niektórzy ludzie nie chcą zdobyć się nawet na odrobinę wysiłku. Przypomina mi się opowieść o św. Dominiku Savio, jaką wiele lat temu wyczytałem w książeczce z obrazkami. Św. Dominik jeszcze jako uczeń szkoły podstawowej szedł gdzieś z kolegą i zachęcał, żeby wstąpili razem do kościoła na chwilę modlitwy. Było to w zimie, a kolega Dominika zaczął wymyślać różne wykręty, a w końcu powiedział, że tam będzie mu zimno. Wtedy Dominik Savio zdjął swoją kurtkę i narzucił ja na kolegę mówiąc: „chodźmy, teraz będzie ci cieplej”.

Czytaj więcej: Kilka myśli na II Niedzielę Adwentu

Dzisiaj św. Jan Chrzciciel rozmawia z nami, tak jak wtedy rozmawiał z przychodzącymi do niego ludźmi i pojawiał się tam głównie temat ubóstwa.

Amerykanin, mimo tego, że ma coraz mniej uważa się wciąż za bogatego. Polak, mimo tego, że ma więcej uważa się wciąż za ubogiego. Tak bardzo wielu ludzi dzisiaj narzeka, że jest trudno, że wszystko jest drogie, że ceny są wysokie itd. Z drugiej strony każdy z nas widzi, jak coraz więcej ludzie poświęcają wydatków nawet na wsi na zwierzęta i to nie hodowlane, ale zwierzątka domowe: pieski i kotki. Co więcej, niech by każdy z nas poświęcił PanBogu tyle czasu, ile poświęca swojemu psu lub kotu.Sami to widzimy: deszcz nie deszcz, pada nie pada, dorośli i młodzież zasuwają z tymi psami codziennie w tę i w tamtą stronę, a do kościoła nie ma kiedy przyjść, bo jest tysiąc powodów, na spotkanie w kościele nie ma jak przyjść,bo jest tysiąc powodów: nauka, basen i sto innych spraw iwiecznie nie ma kiedy. Jeżeli natomiast chodzi o psa to zawsze się znajdzie.

Czytaj więcej: Kilka myśli na III Niedzielę Adwentu

W pierwszym czytaniu słyszymy słowa Proroka Jeremiasza: „Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu […]. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie”. Słowa te zostały napisane w bardzo trudnych czasach. Król babiloński Nabuchodonozor doskonale wiedział jak postępować z ościennymi, podbitymi narodami. Po prostu pozbawiał je elit: szlachetnie urodzonych, wykształconych, zdolnych czy zasłużonych. Prawda, nie mordował ich w żadnym Katyniu, ale uprowadzał do swojej ziemi. Z jednej strony wzbogacał swój kraj w zasoby ludzkie a z drugiej ogołacał z tego cennego dobra podbite narody, do tego stopnia, że nie były w stanie mu w żaden sposób zagrozić, a jedynie być mu biernymi poddanymi. Tak stało się z ojczyzną Jeremiasza. Prorok oglądał spaloną stolicę i świątynię, widział uprowadzonych i widział tych nędznych mało zaradnych, których Babilończycy zostawili, a i tak co lepsi z nich uciekli do Egiptu.

Czytaj więcej: Kilka myśli na I Niedzielę Adwentu

Strona 82 z 89

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2026 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd