Scena Chrztu Pana Jezusa jest bardzo często przestawiana w malarstwie i rzeźbie, ale tak naprawdę jest to scena objawienia Boga. Wiele wieków wcześniej w innym miejscu dokonało się podobne objawienie. Było to w namiotach należących do Abrahama. On i jego żona Sara byli już wtedy starszymi ludźmi. Mieszkali na wydzierżawionym skrawku ziemi między poganami, którzy byli moralnie na bardzo niskim poziomie. Ich „wyobraźnia grzechu” posunęła się już do granic. Tak to jest, że jeśli człowiek nie postawi w którymś momencie granicy grzechowi, to grzech nigdy nie ma granic, będzie domagał się od człowieka więcej i więcej aż do zniszczenia.

Abraham wiele lat wcześniej wyruszył ze swojego rodzinnego domu na to pustkowie bo Bóg obiecał mu liczne potomstwo i nowe życie. Po latach wędrówki starzec miał w końcu syna i mogło się wydawać, że ten syn będzie dziedzicem Obietnicy, ale Pan Bóg był wierny swoim planom. W końcu po dłuższym czasie od strony pustyni w gościnę do Patriarchy przybyły Trzy Osoby. Pan Bóg w Trzech Osobach objawił się i odwiedził Abrahama w dwóch sprawach. Po pierwsze zapowiedział, że obietnicy nie wypełni syn zrodzony po ludzku, ale mocą Bożą przyjdzie na świat „Prawdziwy Syn” i dopiero ten przyniesie staremu Abrahamowi wnuki, prawnuki i liczne potomstwo, ale będzie to bardziej Syn Boga niż człowieka. A druga sprawa to był sąd na Sodomą i Gomorą. W każdym razie Bóg w Trójcy Świętej obiecuje Syna i przychodzi, żeby dokonać sądu, ale wcześniej żeby ratować sprawiedliwych spośród grzeszników.

Ta prawda wypełnia się w dzisiejszym święcie. Izraelici zgromadzeni wokoło św. Jana nad Jordanem byli „dziećmi Starego Testamentu” i uważali się za potomstwo Abrahama oraz dziedziców Ziemi Obiecanej i błogosławieństwa. Tymczasem św. Jan woła: „nie wy, nie ja, bo idzie godniejszy ode mnie, ten, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandała”. Przychodzi Pan Jezus, przyjmuje chrzest, a Bóg posyła Ducha Świętego na świadectwo i mówi: „Ten jest moim Synem umiłowanym, w którym mam upodobanie”. A zaraz potem przecież jak wiemy Pan Jezus wołał: „Bliskie jest Królestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, co usłyszymy już za miesiąc. Objawia się Trójca Święta, Bóg daje obiecanego Syna a sąd Boży się rozpoczyna i trzeba, żeby sprawiedliwi ratowali się z przewrotnego pokolenia.

Pan Bóg w Trójcy Świętej w dzisiejsze święto nie tylko objawia nam Siebie, ale po raz kolejny objawia tę samą prawdę: Nie dziedziczy Ziemi Obiecanej i Błogosławieństwa potomstwo zrodzone po ludzku, ale to zrodzone w Duchu, po Bożemu. A po drugie Boże potomstwo musi czym prędzej ratować się ze świata, który jak Sodoma i Gomora zmierza prosto do zagłady. Chrzest Święty jest takim „pakietem naprawczym”. Jest dany po to, żeby człowiek, który jest już urodzony z rodziców, teraz po raz drugi, duchowo urodził się jako dziecko Boże i żeby został wpisany na listę ratunkową sprawiedliwych, którzy ratują się z pokolenia grzeszników. Podczas chrztu świętego do każdej i każdego z nas Bóg zawołał po imieniu: „Ty jesteś moją córką ukochaną, ty jesteś moim synem ukochanym”. Dar chrztu świętego jest dla każdego człowieka żyjącego na ziemi przygotowany. Do niektórych ten dar dociera przez rodziców i chrzestnych, ogólnie przez pośrednictwo Kościoła. Do niektórych jeszcze nie dotarł, dlatego Kościół prowadzi misje na wszystkich kontynentach. Przez Chrzest święty wchodzisz do rodziny Pana Boga, stajesz się bohaterem/bohaterką Historii Zbawienia. Przysługuje Ci prawo dziedziczenia tego, co Bóg Ojciec przeznaczył dla swojego Syna – Jezusa Chrystusa: szczęścia, które polega na kochaniu i byciu kochanym/kochaną. Cała misja głoszenia Dobrej Nowiny niemalże streszcza się w głoszeniu jednej prawdy: „Jesteś ukochanym dzieckiem Boga! Jesteś kochana, jesteś kochany”. To uczucie jest podobne jak w piosence Skaldów: „Ktoś mnie pokochał, świat nagle zawirował, bo ktoś mnie pokochał na dobre i na złe. Bezchmurne niebo znów mam nad głową, bo Ktoś pokochał mnie!” Tę prawdę głosi się wszystkim, ochrzczonym w dzieciństwie i nie ochrzczonym wcale, wszystko po to, żeby przyjęli świadomie łaskę daną im we Chrzcie Świętym. Pamiętajmy, że niestety, czym innym jest dać chrzest święty, a czym innym przyjąć wszystkie łaski z nim związane. Podobnie jak czym innym jest wysłanie listu, a czym innym jego odebranie. Wielkim bólem napełnia fakt, że nie do każdego dociera Dobra Nowina: „Ktoś Cię kocha, bo jesteś ukochanym dzieckiem”. Zły duch robi wszystko, żeby wmówić ludziom, że są tylko znienawidzeni. My, kapłani mamy zakazane przez prawo rozmawiać z osobami, które przychodzą dokonać apostazji, czyli odrzucić łaskę chrztu świętego. Mamy zakazane, żeby przypadkiem nie udało się powiedzieć: „Jest ktoś, kto cię kocha”. Istnieją takie telefony zaufania dla osób, które chcą popełnić samobójstwo. Są nawet ludzie, którzy specjalnie dyżurują przy mostach i skarpach gdzie takie rzeczy się dzieją. Wszystko po to, żeby ratować życie. Mówmy do siebie nawzajem więcej Dobrej Nowiny, żeby uratować ludzi przed duchowym samobójstwem – apostazją. Wprowadźmy prawdę: „Jesteś kochany, jesteś kochana” w nasze ludzkie dialogi, bo ona może uratować życie, nie tylko doczesne, ale i wieczne.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2021 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd