Wielokrotnie i na różne sposoby przemawia Bóg, a w ostateczny sposób przemawia przez Syna. Pan Bóg zawsze przychodzi niepozornie i cicho przemawia do każdego, tutaj nie ma wyjątków. Do każdego i każdej z nas Pan Bóg ma dwie sprawy: chce do nas przyjść i przemówić. Oczywiście sposobów Jego przyjścia i przemawiania jest bardzo wiele, tak jak wiele jest naszych, ludzkich możliwych odpowiedzi i nie od każdego ani od każdej z nas Pan Bóg oczekuje tego samego.

         Pan Bóg przemówił wieki temu do Abrahama i chciał od niego aktu wiary. Abraham uwierzył i poszedł w nieznane – stał się świętym wyznawcą. Od Izaaka Pan Bóg oczekiwał tego, że zostanie mu złożony w ofierze przez własnego ojca i nie będzie się sprzeciwiał temu losowi. W ostatniej chwili okazało się, że Panu nie chodziło o życie chłopca, ale o jego gotowość to takiej ofiary. Izaak stał się świętym męczennikiem. Z kolei Jakubowi Pan Bóg objawił się stojąc na szczycie drabiny opartej o ziemię i sięgającej nieba, po której wchodzili aniołowie. Dodatkowo osobiście spotkał się z nim w nocy nad potokiem i zmagał się aż do rana do tego stopnia, że Jakub przewrócił się i zwichnął nogę, ale nie ustąpił i Bóg go pobłogosławił – patriarcha Jakub stał się w ten sposób świętym mistykiem. A w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus przemówił do Piotra: „Ty będziesz nazywał się Skała” i w ten sposób Szymon – do niedawna rybak – stawał się powoli świętym pasterzem.

         W dzisiejszym I-szym czytaniu Pan Bóg przemawia do Samuela, który jako dziecko wychowywał się przy świątyni. Pismo Święte mówi, że Samuel nie znał jeszcze Boga i Słowo Boże nie było mu objawione, a więc pobiegł do człowieka, którego darzył zaufaniem i domagał się odpowiedzi: „Czego ode mnie chcesz?” Jak wielkim człowiekiem okazał się kapłan Heli, który odwrócił uwagę tego dziecka od siebie i skierował ją na Boga. Tak jakby mu powiedział: „W życiu chodzi tylko o to, żebyś spotkał Pana Boga i dowiedział się, czego od ciebie oczekuje”. Samuel wrócił do siebie i tej samej nocy on – małe dziecko – rozmawiał z Bogiem. Wierzę, że właśnie tej nocy Samuel dorósł – dojrzał wewnętrznie, mimo tego, że na zewnątrz pozostawał dzieckiem i młodzieńcem. Ale już wtedy Pan Bóg „nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię”. To przysłowie oznacza, że Samuel nigdy już nie rzucał słów na wiatr, nigdy nie mówił bez potrzeby i nigdy jego słowa nie były puste, ale zawsze osiągały skutek i sprawdzały się, tak jak powinno być u dojrzałego, mądrego człowieka.

         Każdy z nas kiedyś, może niejeden raz poczuł w życiu coś wyjątkowego, coś nas zadziwiło, zdarzyło się nam coś niesamowitego, czego do końca nie rozumieliśmy. I mu też szliśmy do ludzi, których darzymy zaufaniem: do rodziców, dziadków, nauczycieli, przyjaciół i domagaliśmy się wyjaśnień. Ci z nas, którzy spotkali ludzi wielkich duchem mieli szczęście, bo wielcy ludzie – obojętnie czy był to rodzic, czy nauczyciel czy duszpasterz – potrafili nie skupiać uwagi na sobie, ale odwrócić oczy młodego człowieka na Pana Boga i powiedzieć: „To Bóg ciebie woła! Chce do ciebie przyjść i z tobą rozmawiać.” Ci z nas, którzy tego doświadczyli, odnaleźli swoje życiowe miejsce i powołanie i odnaleźli drogę do szczęścia. Pan Bóg przychodzi i przemawia i woła ludzi cały czas, woła też współczesne pokolenie dzieci i dorosłych, tak samo jak wołał lata temu i wieki temu. Tylko brakuje dzisiaj mądrych ludzi pokroju kapłana Helego, którzy umieliby odwracać uwagę od siebie, a kierować na Pana Boga. Dzieje się tak dlatego, że prawdopodobnie sami jesteśmy głodni prawdziwej miłości, jesteśmy zaborczy i skoncentrowani na sobie do tego stopnia, że nie umiemy, boimy się, albo wręcz nie chcemy odwracać uwagi od siebie, a kierować ją na Pana Boga.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2021 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!