Dzisiejsza uroczystość przywołuje nam przed oczy Chrystusa Króla. Ale zarówno Księga Ezechiela – czytana w pierwszym czytaniu, jak również Ewangelia mówiąca o Chrystusie, który oddziela jednych od drugich jak owce od kozłów bardziej opisują Pasterza niż Króla. To nie jest przypadek. Lud Wybrany nie miał szczęścia do królów. Wiele lat wcześniej rozpadł się on na dwa królestwa. W obu tych królestwach panowało razem około czterdziestu władców. Tylko ośmiu z nich zasłużyło na pochwałę ze strony Pana Boga. Reszta kwitowana jest raczej słowami: „Czynił to, co jest obrzydliwe w oczach Pana”. Najlepsze wspomnienia były związane z Dawidem, który zanim został królem, był dobrym pasterzem. Z tego powodu Naród Wybrany zawsze tęsknił za takim królem, który będzie miał raczej mentalność pasterza niż absolutnego władcy. Chrystus Pan jest właśnie takim Królem: jest On jednocześnie Dobrym Pasterzem, który oddaje swoje życie za owce.

         Osoba Dawida, który był raczej pasterzem w koronie niż królem wskazuje też na to, że sam Bóg jest Królem swojego Ludu. Wybrani przez Niego wodzowie i królowie pełnią podobną rolę, jak pasterze zatrudnieni i wyznaczeni przez Właściciela owiec do opieki nad nimi. Pan Bóg wyznaczał wielu pasterzy, jednak ci nie spełniali oczekiwań, jakie w nich pokładał. Często kończyło się na tym, że pasterze „sami siebie paśli” zamiast opiekować się owcami. Bóg odrzucał takich pasterzy, ale zamiast kary składał owcom obietnicę, że to On – sam Król – będzie dla nich także Pasterzem i już nie będzie potrzebował nikogo do pomocy. Król spełniający posługę Pasterze jest Królem pokornym i uniżonym. Ks. Dolindo Ruotolo pisał o św. papieżu Piusie X. Zanim wybrano go na Stolicę Piotrową Józef Sarto (bo tak się właśnie nazywał) był wcześniej kardynałem i Patriarchą Wenecji, a więc pełnił bardzo zaszczytną funkcję we włoskim Kościele. Mimo swojej ważnej roli ks. kardynał Sarto troszczył się bardzo o ubogich i potrzebujących. Ponieważ w dzień zajmował się pracą duszpasterską i posługami kapłańskimi, wieczorami odwiedzał biedne dzielnice Wenecji. Pewnego razu jedna niedowidząca staruszka poprosiła go, żeby przeniósł dla niej materac. Było już ciemno, kiedy zmęczonego księdza ciągnącego za sobą stary materac złapała miejscowa policja. Oczywiście wzięto go za włóczęgę lub złodzieja i musiał się sporo natłumaczyć, zanim go rozpoznali, przeprosili i wypuścili. Uniżony kapłan, kardynał i patriarcha nie został rozpoznany. Podobnie uniżony Król i Pasterz może nie zostać rozpoznany. Sam Pan Jezus to potwierdza w słowach dzisiejszej Ewangelii. Mówi przecież zarówno do dobrych jak i złych: „Byłem głodny…, byłem spragniony…, byłem nagi…, byłem przybyszem…, byłem chory…, byłem w więzieniu…”, a nie zostałem rozpoznany przez swój Lud. I właśnie w takim momencie objawia się prawdziwa natura człowieka. Dobrzy od złych wcale nie różnią się tym, że jedni szanują Króla a drudzy nie. Różnica jest w innym miejscu. Dobrzy i święci potrafią być dobrzy i święci nie tylko w obliczu Króla. Potrafią nimi być także wtedy, kiedy są przekonani, że nikt ich nie widzi. Natomiast negatywnie osądzeni zostali ci, którzy nie szanują bliźniego i dopuszczają się zła wtedy, kiedy wydaje im się, że Król ich nie widzi. Złych ludzi ośmiela poczucie pozornej bezkarności. Kiedy są widoczni na świeczniku potrafią wyglądać na całkiem przyzwoitych. Tymczasem kiedy wydaje się, że są anonimowi, pokazują „prawdziwe oblicze”.

         Patrząc na dzisiejszy świat zauważamy, że istnieje tu również całkiem spory półświatek. Jest nim choćby Internet. Tam dopiero wylewa się z człowieka prawdziwe zło, zwłaszcza wtedy kiedy myśli, że nikt nie jest w stanie odgadnąć jego tożsamości. Mało tam karmienia głodnych, raczej różni oszuści mogą sprawić, że człowiek będzie głodował. Nie karmi się tam spragnionych, tylko raczej oferuje towary wywołujące coraz większe pragnienie. Nie przyodziewa się tam nagości, a wręcz ją odkrywa. Nie czeka się z otwartymi ramionami na niespodziewanych przybyszów, ale raczej można się dowiedzieć jak się uchronić przed takim nieproszonym gościem. Takim nieproszonym gościem może być chory lub potrzebujący człowiek, a czasem w ogóle człowiek, który chce się narodzić. A przecież sam Pan Jezus wsuwa się do naszego życia przez uchylone drzwi, za każdym razem gdy taki „nieproszony gość” przyjdzie. Mało tam w Internecie szacunku dla chorych, a zamiast tego cudowne „lekarstwa” na wszystko. A nie daj Boże, jak już ktoś zostanie oskarżony, to Internet też nie zna litości. A przecież Pan Jezus nie mówi: „Byłem w więzieniu niewinnie”, ale mówi: „Byłem w więzieniu a nie odwiedziliście Mnie”.

         W dzisiejszej Ewangelii widzimy więc ludzi stających przed Jezusem Chrystusem – Królem i Pasterzem. Tam dokonuje się sąd i podział na dobrych i złych. Okazuje się, że dobrzy i źli nie różnią się od siebie aż tak znacząco, jakbyśmy się tego spodziewali. Na pozór nawet nie różnią się niczym, bo ani jedni, ani drudzy nie rozpoznali ukrytego Boga: Króla, który uniżył się jak Pasterz. Jedyna różnica polegała na tym, że dobrzy zachowywali się dobrze zarówno publicznie jak i prywatnie. Źli natomiast mieli dwie twarze. Niestety ta miła okazywała się maską a ta bardziej prawdziwa ujawniała się w skrytości.

         „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych – Mnie to uczyniliście”.

Ks.B.Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2021 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd