Dzisiaj początek nowego Adwentu. Mówi się najczęściej, że jest to czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana. Trzeba to jednak trochę poszerzyć i przypomnieć, że jest to oczekiwanie na przyjście Dnia Pańskiego. Dzień Pański znaczy najpierw dzień świąteczny. Przecież niedziela jest nazywana „dniem pańskim”. Dzisiaj już niestety tego nie ma, ale wielu z nas pamięta, jak dzień pański przeżywany był naprawdę, jak prawdziwe święto, w którym wszystko jest podporządkowane oddaniu chwały Panu Bogu, odpoczynkowi i radości. Człowiek trochę z posłuszeństwa odkładał swoje zajęcia. W dzień pański nawet dawne prawo musiało zamilknąć i nikt nikogo nie zmuszał do pracy. Nawet dzisiaj pracownik ma prawo do dnia wolnego w niedzielę. Dzień pański polega na tym, że Pan Bóg angażuje się w nasze sprawy i sam nimi kieruje. Biblia zna wiele „Dni Pańskich”, to znaczy momentów, w których Pan Bóg pokazał swoją moc i zmienił cały bieg historii. Oczywiście nie każda zmiana była dniem pańskim, czasem to już było skrajne zmęczenie ludzkości, tak jak my jesteśmy zmęczeni pod koniec tygodnia pracy. Tak było kiedy Pan Bóg stworzył świat i człowieka, tak było podczas potopu, tak było przy wyjściu Ludu Wybranego z niewoli egipskiej, przy wejściu do Ziemi Obiecanej, za dni Proroków oraz przy wyzwoleniu z niewoli babilońskiej. O takim dniu wyzwolenia naucza dzisiaj prorok Izajasz. A już najbardziej zmienił historię Dzień Pański, w którym Pan Jezus przyszedł na świat i potem zmartwychwstał i zesłał Ducha Świętego. Na pewno dniem pańskim będzie też dzień końca świata, ale nie wiemy, czy czeka nas już tylko jeden Dzień Pański. Przecież sławny cud nad Wisłą zmienił historię świata na lepsze. Być może Pan Bóg zachce zmienić naszą historię jeszcze więcej razy?

         Ludzkość rzeczywiście jest przemęczona: wojny światowe, terroryzm, który wybuchł pamiętnego 11 września, bardzo wielkie ataki na chrześcijaństwo czy choćby epidemia. To nie są dni pańskie, tylko dni trudu i zmęczenia. To skrajne przemęczenie ludzkości, które sprawia, że tylu ludzi odbiera sobie życie albo wpada w depresję, wywołuje naszą tęsknotę i oczekiwanie. Nie tylko na nadchodzące święta, bo one dla wielu też są już męczące, ale na prawdziwy Dzień Pański, który sprawi, że prawo pięści i nienawiści i wzajemnego wykorzystywania ludzi zamilknie wobec prawa Bożego, a ludzkość i cały świat odpoczną w błogim spokoju.

Dzień Pański często nie jest doświadczeniem łatwym, bo ludzie muszą się nieraz wtedy pożegnać ze swoimi planami i małymi sprawami na korzyść wielkich spraw Bożych. Dlatego sam Pan Jezus zachęca nas dzisiaj do czuwania. Dzień Pański – kiedy nadejdzie – będzie dniem chwały nie tyle dla wierzących, ile dla czuwających.

O czuwaniu mówi dzisiejsza krótka Ewangelia. Pan domu wyjeżdża i zostawia swój dom pod opieką sług. Poleca im też, żeby czuwali, kiedy Pan wróci. Czuwanie w tym przypadku nie polega na tym, żeby słudzy nie spali. Można nie spać całe noce i jednocześnie nie czuwać. Kiedy jest ciepło na zewnątrz w większych miastach w pewnych punktach zbiera się wielu ludzi: słychać tam muzykę, śmiechy i rozmowy, a w rękach papierosy i puszki z napojami. Nikt nie śpi, ale nikt nie czuwa. Czuwać, to być skupionym: żołnierz na warcie czuwa. Czuwa też kierowca, kiedy podczas nocnego przejazdu siedzi za kierownicą. Czuwa pracownik przy obsłudze niebezpiecznej maszyny. Czuwa uczeń, kiedy obserwuje i naśladuje ruchy mistrza. Czuwanie jest wymagającą skupienia i siły pracą.

Każdy kto kiedyś musiał czuwać wie, że walka z naturalnym odruchem snu jest bardzo trudna. Podobnie jak post, który jest walką z naturalnym odruchem głodu. Jest to symbol walki ze wszystkim, do czego pociągają nas nasze słabości. Czuwanie jest symbolem pójścia pod prąd. Jest symbolem trzeźwości i sprzeciwem względem wszelkiego odurzenia.

Pan Jezus wiele razy mówi o przyjściu Dnia Pańskiego. Mówi, że przyjdzie on niespodziewanie i niezauważenie. Wracając do niedzieli jako dnia pańskiego trzeba powiedzieć, że odpoczynek to część higieny pracy. Bez odpoczynku człowiek może zatruć się niebezpiecznymi toksynami. Dzień pański przychodzi więc regularnie, co jakiś czas, żeby dać wiernym i całej upragniony odpoczynek. Takie dni więc przychodzą i teraz, tak jak przychodziły w czasach Starego Testamentu. Niestety często brakuje nam zdolności do czuwania. Kiedy jesteśmy odurzeni lub przemęczeni i nie czuwamy, potrafimy przegapić przychodzący dla nas Dzień Pański. A przecież Pan Jezus jest gotowy zmienić na lepsze także historię naszego życia. Ile razy przegapiliśmy w życiu taki nasz osobisty dzień pański? Ile razy byliśmy tak zajęci, że „zapomnieliśmy” odpocząć? Stajemy więc znów przemęczeni do kolejnego etapu życia i nic dziwnego, że padamy bez sił.

Pan Jezus chce nam dać kolejny Adwent jako darmowy kurs czuwania. To nie ma być dodatkowe zajęcie, jakie będziemy musieli wcisnąć w nasz napięty terminarz. Adwent to zachęta do tego, żeby przynajmniej jedno z zajęć zamienić na roraty, rekolekcje (w tym roku przeżywane może bardziej osobiście lub drogą komputerową), czytanie Słowa Bożego, modlitwę, zaczynanie i kończenie naszych kolejnych dni wcześniej niż dotąd. Taki „kurs” odbywa się co roku. Może warto tym razem skorzystać?

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2021 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Our website is protected by DMC Firewall!