Objawienie Pańskie

Usłyszałem kiedyś opowiadanie o dwóch drogach. W czasach, kiedy ludzie podróżowali jeszcze pojazdami konnymi, pewien pan przejeżdżał swoim powozem przez pastwisko, a jego słudzy zgubili drogę do celu. Zapytał więc małego pastuszka, którędy najlepiej dojechać do takiego a takiego dworu. Wtedy pastuszek wskazał mu dwie drogi, mówiąc: „tędy jest bliżej ale dalej, a tamtędy dalej ale bliżej”. Pan nie wiedział co to znaczy, więc wybrał drogę, którą miało być bliżej ale dalej. Okazało się, że był to jakiś skrót przez las, gdzie pełno było dołów, mokradeł i wystających korzeni: praktycznie nie dało się tamtędy przejechać. Wtedy pan zrozumiał o co chodzi i kazał jechać drogą, którą miało być dalej, ale bliżej. Okazało się, że była to droga okrężna, ale równa i wygodna, którą szybko dotarł do celu.

Dzisiejsza Uroczystość Objawienia Pańskiego jest popularnie nazwana „świętem trzech króli”. Tradycja przekazuje ich imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. Nie zapominajmy, że w tej historii występował jeszcze czwarty król – Herod. Z tymi królami było tak, jak w przykładzie pastuszka: Herod mieszkał 8 kilometrów od Betlejem. Nie wiedział jednak nic o nowonarodzonym Królu. Nie znał żadnego proroctwa i do tego stopnia zaślepiał go blask doczesnych świecidełek, że nie widział nawet światła Gwiazdy Betlejemskiej. Był tak blisko, a jakże daleko. Tymczasem Mędrcy ze Wschodu nie byli wyznawcami Judaizmu. Jeśli znali proroctwa to tylko z lektury. Patrzyli jednak w gwiazdy, które ich rodacy utożsamiali z bóstwami, ale to im nie wystarczało. Co to za bóstwa, które krążą po niebie, jak trybiki w zegarku, których ruch da się tak dokładnie przewidzieć i obliczyć. Jakim bóstwem miałoby być Słońce czy księżyc, skoro kapłani pogańscy już w Starożytności potrafili dokładnie przepowiadać daty zaćmienia Słońca. Mędrcom takie „bóstwa” nie wystarczały. Zobaczyli w końcu jakieś inne, tajemnicze ciało niebieskie – Gwiazdę Betlejemską. Ona nie kręciła się po niebie z precyzją zegarka tylko pojawiła się sama – jakby sama chciała i wskazywała zupełnie nową drogę, która sama chciała. Nie dało się obliczać jej położenia, ani przewidzieć, gdzie podąży. Można było tylko pokornie za nią iść. I Mędrcy poszli, na tym polegała ich mądrość. Okazało się, że byli bardzo podobni do Abrahama, który wiele wieków wcześniej też wyruszył w nieznane, a prowadziła go tylko Boża Obietnica, której też szukał licząc gwiazdy. Poszedł choć nie wiedział dokąd dojdzie i kiedy dojdzie. Poszedł, choć zostawił wszystko za sobą i nie wiedział, czy powróci. Jak bardzo Mędrcy byli podobni do wiernego Mojżesza, który wyszedł na czele ludzi z Egiptu prowadzony słupem ognistym widocznym na niebie. Ten znak na niebie prowadził go dziwną drogą. Tak dziwną, że wiele razy sami Izraelici zwątpili w to, czy kiedykolwiek dotrą do celu, ale dotarli. Okazało się, że Mędrcy podążający za znakiem z nieba byli bardziej podobni do Abrahama i Mojżesza niż faryzeusze, saduceusze, arcykapłani i Herod i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, tak dumnie ogłaszający się „synami Abrahama” i wiernymi Prawu Mojżesza. Mędrcy ze wschodu choć tak dalecy, okazali się bardzo bliscy Chrystusowi. Oni dostąpili zaszczytu oglądania Zbawiciela.

Oddanie drogich darów Panu Jezusowi oznacza trochę porzucenie wszystkiego, co się posiada. A to w Biblii zawsze łączy się z radykalną zmianą życia. To wydarzenie zmieniło życie Mędrców. Mądrym jest każdy człowiek, który w obliczu Boga potrafi zmienić swoje życie i oddać Mu to, co cenne jak złoto, to, co wzniosłe jak dym kadzidła, ale także to, co gorzkie jak mirra. Umiejmy naśladować w tym Mędrców.

Our website is protected by DMC Firewall!