Dzisiaj Pan Jezus naucza nas o przebaczeniu. Słyszymy to w Ewangelii, w której św. Piotr zadał Mu dobrze znane pytanie: „Panie, ile razy dziennie mam przebaczać? Czy aż siedem razy?” Na to Pan Jezus odpowiedział: „Nie aż siedem, ale aż siedemdziesiąt siedem razy”. Spróbujmy zgłębić nieco prawdę o przebaczeniu.

         W książce „Quo vadis” opisany jest pożar Rzymu oraz rozmowa, jaką cesarz Neron odbywał potem ze swoimi poplecznikami. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że to Neron kazał podpalić miasto, a ludzie też podchwycili tę pogłoskę. Bohater książki Petroniusz radził cesarzowi, by mimo wszystko przyznał się do podpalenia i przekupił ludzi obietnicą wybudowania nowego, wspanialszego Rzymu. W końcu – sugerował bohater – „wielcy” ludzie mogą dokonywać takich strasznych rzeczy i historia to wybacza. Na to Neron oburzył się, że on miałby wziąć na siebie ten straszny czyn. Jak wiemy, obwinił o wszystko chrześcijan i wszczął straszne prześladowanie. Natomiast Petroniuszowi oświadczył sucho, że s powodu jego poprzednich zasług, łaskawie mu przebacza. Owszem, oświadczył krótko, że przebacza, ale czy naprawdę przebaczył? Bardzo szybko okazało się, że bynajmniej mu nie darował ani nie zapomniał.

         Wszyscy aż nadto wiemy, że nie wystarczy oświadczyć, że się przebacza, żeby tak naprawdę przebaczyć. W czasach Starego Testamentu przebaczenie było znane. Nawet faryzeusze „przebaczali”. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, w jaki sposób „przebaczali”, bo było to przecież tylko na pokaz i tylko po to, żeby uspokoić własne sumienie, które wołało głośno o prawdziwe przebaczenie.

 

Właśnie o takie faryzejskie „przebaczenie” spytał dzisiaj Pana Jezusa św. Piotr. Zadał konkretne pytanie o to, ile razy trzeba zadeklarować się, żeby przebaczenie naprawdę nastąpiło, żeby – można kolokwialnie powiedzieć – „zahaczyło”. Wszyscy wiemy aż nazbyt dobrze, że przebaczenie to trudna sztuka. Dlatego właśnie Pan Jezus udzielił św. Piotrowi dość zagadkowej odpowiedzi. Liczba siedem, była przecież liczbą doskonałą. Oznaczała nawet nie konkretnie ilość, ale pełnię. Przebaczyć „siedem razy” znaczyło przebaczyć zupełnie, albo tyle razy ile było trzeba. Na to Pan Jezus wymagał jeszcze większej doskonałości. Powiedział: „Nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem”.

Jeśli doba ma dwadzieścia cztery godziny, to czy naprawdę Panu Jezusowi chodziło o to, żeby każdy człowiek przebaczał średnio trzy razy na godzinę? Wydaje się, ze Nauczycielowi chodziło o coś więcej. Taka duża liczba „dziennych przebaczeń” oznaczała, że musiałyby się one dokonywać ciągle. Siedemdziesiąt siedem aktów przebaczenia na dzień oznaczała raczej przebaczanie ciągłe, permanentne. Zatem według Pana Jezusa, przebaczenie ma być postawą całego życia, a nie tylko poszczególnym aktem wypowiedzianym w konkretnej chwili. Przecież wszyscy doznajemy różnych przykrości czy cierpień z winy innych ludzi. Przebaczenie powinno być nieustannym wysiłkiem, żeby nie wracać do tego, co ktoś jest nam winny.

Na potwierdzenie Chrystusowej Nauki, Ewangelia opowiada o Panu, który miał dłużnika winnego ogromną sumę pieniędzy. Kiedy Pan mu darował, tamten – jeszcze niedawno obdarowany – zaczął usilnie domagać się „sprawiedliwości”. Przebaczenie, którego udzielił Pan, polegało nie tylko na uwolnieniu dłużnika, oddaleniu zwrotu lub rozłożeniu na raty. Polegało raczej na uwolnieniu człowieka od winy oraz na uwolnieniu nawet spod brzemienia poczucia winy. Przez swoje przebaczenie Pan był na pewno świadomy tego, że będzie widywał swojego sługę, a wtedy musiałby za każdym razem przypominać sobie o nieoddanym długu i za każdym razem przebaczać od nowa.

Do takiej postawy zachęca Pan Bóg, który kryje się za Osobą Pana z przypowieści, także nas – Jego dłużników. Zachęca do tego, żebyśmy nawzajem darowali sobie długi grzechów i rozmaitych przykrości. Mamy darować nie tylko ustnie składając taką deklarację. Powinniśmy darować i wybaczać wcale. A nieustanne wybaczenie oznacza próby wybaczania na nowo, za każdym razem, kiedy się swojego winowajcę spotyka. Nieustanne wybaczanie, to nieustanne odganianie od siebie myśli mściwych i złośliwych względem tych, którzy są nam cokolwiek winni.

Takie nieustanne przebaczanie nie jest rzeczą łatwą. Może je sprawić tylko czyste i święte serce. Dlatego Pan Bóg najpierw swoją łaską zazwyczaj uzdalnia do przebaczenia przez to, że sam przebacza i odpuszcza nasze grzechy. Tylko serce uzdrowione darmową miłością i przebaczeniem jest zdolne do przebaczenia bliźnim. Korzystajmy chętnie z Bożego przebaczenia ofiarowanego nam w konfesjonałach, a będziemy coraz bardziej zdolni do tego, żeby przebaczać.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2020 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!