Opisany w dzisiejszej cud jest wyjątkowy, do tego stopnia, że napisane jest jak wszyscy osłupieli ze zdziwienia. Wiele jest w Ewangelii cudów uzdrowienia. Wielu proroków i świętych posiadało dar Boży, dzięki któremu Pan Bóg uzdrawiał innych przez ich ręce. Podobnie ludzie myśleli o Panu Jezusie: pojawił się prorok potężny w czynie i słowie, święty mąż, przez którego Bóg uzdrawia, nauczyciel, który głosi naukę z mocą. Dlatego każdy, kto miał w domu ludzi chorych i cierpiących śpieszył do Pana Jezusa z prośbą o uzdrowienie.

Podobnie było w przypadku Jaira – przełożonego synagogi. Przyszedł do Chrystusa jako do Proroka i Nauczyciela z prośbą o uzdrowienie, bo jego córeczka była poważnie chora. Kiedy Pan Jezus zaczął go nauczać na temat wiary, ten zrozpaczony człowiek nalegał: Panie, przyjdź zanim umrze moje dziecko. I tutaj dochodzimy do kluczowego momentu dzisiejszej Ewangelii: Jair wierzył, że Chrystus Pan jest Prorokiem, Uzdrowicielem i Nauczycielem, ale nie wierzył w to, że jest Bogiem, bo tylko Pan Bóg jest panem życia i śmierci. Póki człowiek żyje, może uzdrowić go lekarz, albo uzdrowiciel albo cudotwórca. Ale jeśli dziewczynka umrze, to już za późno na cuda, bo życie ludzkie leży tylko w ręku Boga. Jair zapomniał, albo nie wierzył w to, że ma do czynienia z Bogiem, a nie z Prorokiem-Uzdrowicielem, a dla Boga śmierć nie jest problemem.

„Bóg śmierci nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących” – słyszymy w pierwszym czytaniu. Podobnie Pan Jezus wyjaśniał saduceuszom w innym miejscu Ewangelii. Przypomniał im scenę spotkania Mojżesza z Bogiem w krzewie gorejącym. Pan Bóg powiedział wtedy do Mojżesza: „Jestem Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba”. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych – dla niego bowiem wszyscy żyją.

Z przemijaniem człowieka jest trochę tak, jak z przekraczaniem granic między państwami. Kiedy popatrzymy na mapę – wszystkie granice wyglądają tak samo, i wszystkie państwa wyglądają podobnie – są tylko większymi lub mniejszymi plamkami koloru na mapie. Ale różnica tkwi w przekraczaniu granic: na zachodniej granicy przejeżdża się po prostu, a na wschodniej – kolejka kilometrowa, godziny oczekiwania, stres, niewygoda i ta niepewność, czy wszystko będzie w porządku. Tak samo wygląda nasze przejście na tamten świat: Pan Bóg zaplanował to wspaniale, wszystko miało być tak jak w przypadku Matki Bożej – spokojne zaśnięcie i przejście do nieba z ciałem i duszą. A właśnie od grzechu pierworodnego to przejście związane jest ze śmiercią, która jest bolesna, smutna i przykra. Bóg zaplanował delikatne przejście a nie śmierć. Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Z tego powodu w oczach Bożych śmierć jest tylko snem, z którego budzimy się po tamtej stronie życia. Kiedy córka Jaira – przełożonego synagogi zmarła, umarła także nadzieja wszystkich jej bliskich. Ale Pan Jezus spojrzał na nią nie po ludzku, ale po Bożemu: czemu robicie tyle hałasu? Żałoba w tamtej kulturze była hałaśliwa, nawet najmowano specjalne płaczki, które łkały wniebogłosy. W hałasie żałoby Pan Jezus spojrzał na zmarłą dziewczynkę po Bożemu: nie róbcie hałasu, ona nie umarła, tylko śpi. I Pan Jezus ją obudził. Tak samo Pan Jezus patrzy na wszystkich naszych zmarłych: nie potrzebna im hałaśliwa żałoba – oni nie umarli tylko śpią, a w pewnym momencie zostaną obudzeni i będzie to zmartwychwstanie. Jak mówi Pismo Święte: błogosławieni, którzy umierają w Panu. Zdało się oczom głupich, że pomarli a oni żyją w pokoju.

Ks. B. Krzos 

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2018 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Free visitor tracking, live stats, counter, conversions for Joomla, Wordpress, Drupal, Magento and Prestashop
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd