Dzisiejsze Słowo Boże przywołuje Psalm 127: „Oto synowie są darem Pana, a owoc łona nagrodą. Jak strzały w ręku wojownika, tak synowie za młodu zrodzeni. Szczęśliwy mąż, który napełnił nimi swój kołczan. Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał z nieprzyjaciółmi w sądzie”. Psalm ten wychwala silną rodzinę, w której jeden za drugim poszedłby w ogień – na takich nie ma mocnych. Prorok Izajasz mówi dzisiaj w podobny sposób: „Oto Pan uczynił mnie strzałą zaostrzoną i utaił w swoim kołczanie”. To znaczy, że oto stałem się jak syn dla Pana Boga, przyjął mnie za swoje dziecko, za „syna swojej młodości”. I Ojciec szykuje się do jakiejś sprawy rodzinnej i wzywa swoich synów, żeby stanęli murem za nim.

Dalej mówi Pan: „To zbyt mało, że jesteś mi sługą, ja cię ustanowię światłością”. W Biblii bardzo często mówi się o dzieciach, że są światłem dla oczu rodziców, zwłaszcza tych w podeszłym wieku. Zostaliśmy nazwani wyraźnie dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Jesteśmy dziećmi Boga zrodzonymi w młodości. Pamiętam kiedyś, że o jednej wiekowej siostrze zakonnej mówili złośliwie, że jest „ o rok młodsza od Pana Boga”. Pana Boga tytułuje się „Przedwiecznym”, przedstawia się Go na barokowych obrazach i rzeźbach jako dostojnego Starca z długą, siwą brodą. My wszyscy podświadomie jakoś uważamy Pana Boga za „Staruszka”. Z jednej strony rodzi to wielki szacunek, a z drugiej tylko krok do powiedzenia, że jest „niemodny”, „niedzisiejszy”, „przestarzały”, a może nawet niedowidzi i niedosłyszy. Traktujemy Pana Boga podświadomie jak sędziwego Dziadzia, do którego przychodzi się w odwiedziny na święta, i do którego wnuki wyciągają ręce po „kieszonkowe”. W dawnych czasach symbolem młodości i witalności było posiadanie dzieci. Taki właśnie cud uczynił dzisiaj Pan Bóg dla dwojga starszych ludzi: Elżbiety i Zachariasza: w późnej starości doczekali się dziecka – św. Jana Chrzciciela. Babcia Elżbieta rozradowała się w Duchu Świętym, kiedy przyszła do niej Maryja, a dziadek Zachariasz wyśpiewał dzisiaj pieśń radości. Oto Pan Bóg przywrócił im młodość, witalność i świeżość. W ten sposób Pan Bóg przypomina nam o swojej młodości. Bóg jest przedwieczny i był wcześniej zanim powstał czas, ale jest również wiecznie młody, zdrowy i witalny. Wiara podupada, kiedy zaczynamy wierzyć w „Boga-Staruszka”. Z kolei wiara wzrasta i ożywia się, kiedy przypominamy sobie o młodości Boga.

Takiego przypomnienia potrzeba było Ludowi Wybranemu. W oczekiwaniu na Mesjasza ich wiara się „zestarzała”. Żyli pamięcią dawnych lat przez co żywa wiara zmieniła się w świętowanie jubileuszy i rozpamiętywanie dawnych czasów. W takim przypadku na myśl przychodzą słowa Gedeona, który jako młody chłopak (zapewne nie „czujący” wiary ojców) nawet do anioła skierował wyrzut: „Gdzie są te dzieła i cuda, o których opowiadają nam ojcowie?” Trzeba było Ludowi Wybranemu przypomnieć wiarę z lat młodości, tak jak o młodości przypominają sobie rodzice kiedy mają dzieci i dziadkowie kiedy mają wnuki. Proszę sprawdzić, że ci, którzy mają dzieci małe w domu znają imiona postaci popularnych bajek, są na bieżąco w tytułach gier i nowinek technicznych, nawet jeśli sami tego nie używają. Mówi się, że babcia i dziadek nieraz ledwie nadążają za wnukami, ale dają radę i przez to na pewno czują się młodsi i szczęśliwi.

Dzisiaj Pan Bóg, który jest wiecznie młody zauważył, że jego Lud zestarzał się w swojej wierze i dał małe dziecko, żeby rozruszać i odmłodzić wiarę tych starszych i trochę skostniałych ludzi, których symbolizują Elżbieta i Zachariasz. Patrząc na osobę św. Jana Chrzciciela rzeczywiście można powiedzieć, że rozruszał w wierze Lud Wybrany do tego stopnia, że ledwie mogli za nim nadążyć. Styl życia św. Jana porywał do tego stopnia, że trudno było przejść koło niego obojętnie. Słowo Boże w jego ustach było niczym miecz obusieczny a jego metody żywe i świeże jak wartka rzeka. I rzeczywiście, niedługo po wystąpieniu św. Jana Chrzciciela sam Bóg objawił się jako trzydziestolatek – pełen młodości i życia, bo takim jest i takim się dał poznać.

Przy okazji dzisiejszej uroczystości spróbujmy przyjrzeć się naszej wierze i zobaczyć, czy jest ona wciąż młoda, czy zestarzała się i zatrzymała na „-leciach” i jubileuszach, które średnio przemawiają do młodszego pokolenia. Kiedy do Elżbiety i Zachariasza przyszli sąsiedzi i przyjaciele – prawdopodobnie rówieśnicy – aby świętować narodzenie dziecka chcieli nadać mu imię jego ojca. Jednak matka powiedziała, że ma mieć na imię Jan. Wtedy wszyscy na to: „nie ma Jana w twoim rodzie”. Faktycznie – dotąd go nie było i może dlatego ten ród się starzał w swojej wierze. Nie było dotąd Jana, ale teraz będzie, i wniesie choć trochę nowego życia. Bardzo potrzebujemy, żeby w naszym rodzie pojawił się nowy Jan, który „skieruje serca ojców ku synom”.

Warto zapytać, na czym polega młoda wiara. Podpowiedź mogą stanowić słowa dzisiejszego Psalmu: „przenikasz i znasz mnie Panie […] duszę moją znasz do głębi”. Młody człowiek jest jak otwarta księga – nie ma w nim tajemnic, nie ma w nim podstępu, wszystko bierze na poważnie, bywa konkretny i łatwo wierzy, bo brakuje mu życiowego cwaniactwa. Takimi mamy stać się przed Panem Bogiem na wzór dzisiejszego patrona św. Jana – człowieka o młodej wierze.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2018 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Free visitor tracking, live stats, counter, conversions for Joomla, Wordpress, Drupal, Magento and Prestashop
DMC Firewall is a Joomla Security extension!