W pierwszym czytaniu widzimy pierwszą na świecie kłótnię małżeńską. Adam i Ewa byli dobrym małżeństwem, a nie patologicznym. Byli po ślubie, którego udzielił im sam Bóg a Pismo Święte, które opisuje ich kłótnię uczy nas, że grzech i kłótnia dotykają i dobrego małżeństwa i to jeszcze nie koniec świata. A skąd się wzięła kłótnia i grzech? Czytamy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju i tam znajdujemy opis stworzenia świata, stworzenia człowieka: mężczyzny i kobiety, to znaczy pierwszego małżeństwa, pierwszej rodziny i umieszczenie ich w Raju, gdzie mieli wszystkiego pod dostatkiem. Mogli robić wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy – nie wolno było im jeść z drzewa poznania dobra i zła – ot tyle. A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta, które stworzył Pan.

To oznacza, że to nie było zwykłe zwierzę, tylko zły duch. Bo zło nie zrodziło się w sercu człowieka, tylko zostało tam zasiane z zewnątrz. Wąż powiedział do niewiasty: czy to prawda, że Bóg zakazał wam jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu? W tej pokusie krył się podstęp. On chciał wmówić człowiekowi, że to jedno zakazane drzewo równoważy wolność w korzystaniu ze wszystkich pozostałych drzew. Chciał wmówić, że nie da się cieszyć setkami czy tysiącami pysznych owoców ze świadomością, że nie można sobie zjeść tego jednego – zakazanego. Wąż chciał wmówić ludziom, że ten jeden zakaz burzy w zasadzie całą ich wolność. Boża wizja wolności była taka: możesz zrobić milion różnych rzeczy – jednej ci tylko nie wolno, bo jest niebezpieczna. Wizja złego ducha była taka: skoro jest jeden zakaz, to nie ma wolności, bo wolność to brak zakazów i ograniczeń. Zły duch chciał wmówić, że jeśli nie ma absolutnego pozwolenia na wszystko, to człowiek ma słuszne poczucie krzywdy. Bóg mówił – nie jedzcie z tego drzewa, bo umrzecie: rzeczywiście grzech jest śmiercią – coś w człowieku ginie. A kusiciel mówi: nie umrzecie, grzech to jest cos przyjemnego, tylko zakazanego. I wygrywa, ludzie zaczynają myśleć: Bóg jest jakiś dziwny, jakiś ponury, bo w zasadzie najfajniejsze rzeczy są zabronione. Tu jest tajemnica sukcesu zła na tym świecie: Bóg jest przedstawiony w złym obrazie, Bóg jest tym złym, który zakazuje, pokusa w złym świetle stawia Boże intencje. Człowiek, który był stworzony z miłości i dla miłości i ukochany przez Boga ma w świadomości: Bóg cię nie kocha, bo jakby kochał to by dał to, czy tamto.

          W dzisiejszej Ewangelii widzimy skutki pierwszej pokusy: ona zadziałała jak echo w górach – wyszeptana w Raju do ucha Adama i Ewy w Ewangelii spada już z siłą huku lawiny: Kiedy Pan Jezus wyrzuca złe duchy uczeni w piśmie pokazują go palcami i mówią to on jest ten zły, to Belzebub.

W dobrym małżeństwie wcale nie zwala się całej winy na drugiego. I Adam i Ewa przyznają się: tak zjadłem, tak zjadłam, ale próbują łagodzić swoją winę: owszem ja zjadłem, ale to niewiasta, która Ty postawiłeś przymnie podała mi ten owoc. Owszem zjadłam, ale to wąż – w domyśle – którego Ty stworzyłeś mnie zwiódł. To nie jest jeszcze oskarżanie Boga o zło, ale powoli się zaczyna bo się zrzuca na Niego część winy. Zauważcie z jaką dozą ostrożnej miłości traktuje Bóg ludzi w czasie sądu, który odbywa się za grzech: wąż od razu dostaje karę: „będziesz przeklęty, i na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł”, a ludzie dostają szansę wyjaśnienia: dlaczego to uczyniłeś, dlaczego to uczyniłaś? Bo człowiek ma prawo do miłości i przebaczenia tylko dlatego, że jest szczególnie kochany przez Pana Boga. Dopóki akceptuje Boży porządek, dopóki pamięta, że Bóg jest najlepszym i jedynym Protagonistą, wszystko człowiekowi może ujść płazem.

Ale Pan Jezus ostrzega: „Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu nigdy nie otrzyma odpuszczenia lecz winien jest grzechu wiecznego”. Zbluźnić przeciw Duchowi Świętemu to odwrócić Boże porządek, to nazwać zło dobrem, a dobro złem, to nazwać Boga tym złym, a grzech tym dobrym. To był cel pierwszej pokusy w Raju.

Doszliśmy do dzisiejszego święta. Marsze dla życia i rodziny mówią w zasadzie rzeczy oczywiste: mówią, że to, co dobre jest dobre, a to co piękne jest piękne. Mówią, że życie jest dobre a śmierć zła, mówią że miłość jest dobra, a grzech zły. Co się stało, że w dzisiejszym świecie trzeba robić marsz dla rzeczy oczywistych? Właśnie dzisiejszy świat pławi się w grzechach przeciw Duchowi Świętemu.

Bóg stwarza na nowo raj dla człowieka i wstawia tam wszystkie zakochane pary. I mówi im: możecie korzystać ze wszystkich tysięcy owoców miłości, ale nie wolno wam porzucać odpowiedzialności za drugiego człowieka. Możecie korzystać ze wszystkich owoców wierności, ale nie wolno wam się rozwieść. Możecie korzystać ze wszystkich dobrodziejstw uczciwości małżeńskiej, ale nie wolno wam zapominać, że zdarzą się i trudniejsze dni. Zły duch tak jak wtedy w Raju tak teraz w naszym raju na ziemi odzywa się do Adamów i Ew: Czy to prawda, że Bóg już w tym małżeństwie to wszystkiego wam zabronił? Zamyka was w niewoli, skazuje na siebie nawzajem na całe życie, każe wam rodzić dzieci i harować na nie, żeby było kogo uczyć religii. A przecież mieliście żyć długo i szczęśliwie a on chce wam to zabrać. Chrystus Pan w Ewangelii zachowuje się jak człowiek zakochany do szaleństwa: naucza tłumy i apostołów, że nawet zapomina o jedzeniu i piciu – taki jest zaangażowany. I niektórzy jak to widzą to mówią, że stracił głowę. I nawet Matka Święta kobieta i kuzyni przychodzą i chcą Go ratować. A Chrystus świata nie widzi poza wspólnota którą ukochał. I pyta: a kto to jest moja Matka i kto to są kuzyni? Zachowuje się jakby opuścił, zapomniał o własnej matce i rodzinie a złączył się z oblubienicą – ze wspólnotą tak ściśle, że w rodzinie pojawiają się nowi ludzie: duchowe potomstwo Niewiasty – duchowe dzieci Matki Bożej, jak wnuki dla babci, bo wnuki są duchowymi dziećmi dziadków. To wszystko z miłości, to jest wzór dobrego małżeństwa i rodziny: Chrystus jako oblubieniec, wspólnota wiernych jako oblubienica i nowi ludzie, którzy się nawracają, przyjmują chrzest, czyli duchowo rodzą się i są duchowo wychowywani. To jest duchowe potomstwo, którego z miłości nikt nie rachuje. Tak ma być, tak może być w rodzinach: zakochani w sobie do szaleństwa nie ma śladu niewoli. Tak zaplanował rodzinę Pan Bóg i taka była Jego wola. A Pan Jezus obiecuje: kto pełni wolę Ojca Mojego ten mi jest bratem, siostrą i matką, to znaczy: kto żyje w małżeństwie i rodzinie zgodnie z wolą Bożą, to wtedy do takiej rodziny przyznaje się Chrystus taka rodzina staje się Chrystusowa rodziną – świętą rodziną. Drogie dzieci, kiedyś śpiewaliśmy taką pieśń: Panie Jezu zabierzemy Cię do domu. Razem z Tobą będzie u nas Twoja Mama, żeby nasza nigdy już nie była sama. Święty Józef tatusiowi dopomoże, i grzeczniejsze będą dzieci z Tobą Boże.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2018 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Free visitor tracking, live stats, counter, conversions for Joomla, Wordpress, Drupal, Magento and Prestashop
DMC Firewall is a Joomla Security extension!