Widziałem już bardzo wiele filmów zamieszczonych w Internecie przez tzw. „youtuberów”, na których to filmach ich twórcy próbują uzasadniać, że Bóg, w jakiego wierzą katolicy tak naprawdę nie istnieje. Jednym z najczęściej wysuwanych argumentów przeciw Panu Bogu jest cierpienie. Najogólniej mówi się tak: Bóg jest wszechmogący, a więc wszystko może i jest wszechwiedzący, a więc wszystko wie. Skoro Bóg wszystko wie, to znaczy, że wie gdzie i jak ludzie doznają cierpienia, nawet więcej: wie na pewno gdzie i jak ludzie będą cierpieć w przyszłości.

Jeśli do tego Bóg wszystko może, to powinien zapobiegać cierpieniom, zwłaszcza kiedy cierpieć mają dzieci czy jakieś inne niewinne osoby. Mimo wszystko cierpienie dotyka bardzo wielu ludzi, a zwłaszcza biednych i niewinnych. I w każdej takiej dyskusji zaraz sypią się postulaty: dlaczego Bóg nic nie robi w sprawie cierpienia człowieka, a w konsekwencji, dlaczego Bóg nie stworzył człowieka silniejszym, dlaczego Bóg nie stworzył człowieka takim, żeby nie czuł bólu, dlaczego Bóg nie stworzył człowieka nieśmiertelnym, dobrym, doskonałym, mocnym, itd. Mamy wrażenie że te wszystkie żądania i postulaty w kierunku Pana Boga można streścić w jednym zdaniu: dlaczego Pan Bóg w ogóle nie stworzył człowieka bogiem a tylko człowiekiem, ze wszystkimi jego słabościami. Jakby to było pięknie: byłby Bóg Stwórca i druga osoba Boska, równa Bogu i tak samo doskonała. Dlaczego tak się nie stało?

Ależ tak się właśnie stało! Uczy nas tego prawda wiary rozważana w dzisiejszą Uroczystość. Bóg Ojciec od zawsze i nieustannie rodzi Boga – Syna i obie te Osoby od zawsze i nieustannie tchną miłością, a ta Miłość to trzecia Osoba czyli Duch Święty. Pan Bóg jest jeden ale jest Wspólnotą Osób – panuje nad wszystkim, wszystko tworzy i napełnia miłością Ducha Świętego. Popatrzmy teraz na rodziców, którzy kochają swoje dzieci. Chcą się zawsze podzielić z dziećmi tym, co mają najlepszego. Kupują im klocki, żeby dzieci same mogły budować domy i miasta, kupują stroje, żeby dzieci czuły się jak księżniczki i super-bohaterowie, kupują miniaturowe samochody, żeby dzieci czuły się jak kierowcy, kupują ciekawe książki i zabawki edukacyjne, żeby dzieci uczyły się świata i życia. Nie da się tak, żeby dziecko, które się urodzi od razu było dorosłe i było jednym z nas. Dlatego kochający rodzice pozwalają i pomagają dzieciom budować ich własny świat, żeby uczyć je mądrości, miłości i odpowiedzialności. A potem, jak już dziecko się wyuczy, to może przenieść się do świata rodziców, gdzie już wszystko jest prawdziwe; prawdziwe domy i miasta, prawdziwa jazda samochodem, prawdziwa miłość i prawdziwe dobro, które się wypracuje już nie na niby. Opisałem to wszystko trochę idyllicznie, ale czyż nie na tym polega wychowanie dzieci i przygotowanie do życia w świecie dorosłych? Co więcej, w ramach wychowania niestety muszą mieścić się upadki dzieci, siniaki na kolanach, nieraz łzy, nieraz jedynka w szkole, itp. I wiele dzieci się buntuje, nieraz wykrzykuje rodzicom w twarz, że „ja tak nie chcę”, że „po co to wszystko”, itp. Kochani w podobny sposób Pan Bóg postępuje z nami swoimi dziećmi. Pismo Święte mówi: „Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, zapytaj od jednego krańca niebios do drugiego, […] czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy? Czy usiłował Bóg wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój na twoich oczach?” (Pwt 4,32-34) Pan Bóg stworzył nas po to, żebyśmy żyli razem z Nim – kochającym Ojcem i byli tacy jak On – dobrzy, święci, bez cierpienia, wiecznie żyjący i kochający. Jak mówi św. Paweł: „Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!»” (Rz 8,14-15). Ale do tego jesteśmy wychowywani: oto Bóg Stwórca chce nas nauczyć tworzenia: daje nam jednak nie zabawkę, ale najprawdziwsze i najcenniejsze swoje dzieło – cały świat. Pozwala nam go przetwarzać, żebyśmy nauczyli się tworzyć tak jak On. A ile zniszczyliśmy i zmarnowaliśmy tego świata i czy nauczyliśmy się czegoś? Bóg w Trójcy Świętej – Wspólnota Osób – chce nas nauczyć doskonałego życia we wspólnocie, dlatego już od początku świata stwarza nie pojedynczego człowieka, ale ludzi – żeby dzielili się wszystkim i sobie pomagali. I tak bywa na świecie – wiele zła doznajemy od innych ludzi, ale czy ktoś kiedykolwiek doznał jakiegoś dobra zupełnie sam bez udziału innego człowieka? Przecież nawet muzykę, którą słucham w samotności ktoś inny skomponował a w góry, które podziwiam samemu ktoś mnie zawiózł, lub choćby wydobył ropę na paliwo, na którym sam tam dojechałem. Bóg Źródło miłości chce nas nauczyć miłości i daje nam prawdziwą miłość na tym świecie i każdy może jej doświadczyć. A czy cierpienia, które spotykają nas niewinnie na świecie to są jakby obite kolana dzieci, które muszą się przewrócić zanim nauczą się chodzić? Być może, ale dlaczego są to takie wielkie cierpienia? Tego nie wiemy. Ale zamiast tego wiemy dwie rzeczy: po pierwsze, święci ludzie, którzy byli już na tyle „wychowani”, że byli gotowi wejść w Boże życie, jak my wchodzimy w dorosłość, byli gotowi cierpieć po stokroć bardziej z miłości do Pana Boga. Po drugie, Pan Bóg nie przygląda się z nieba bezczynnie na niewinne cierpienia swoich dzieci. Sam stał się jednym z nas i przecierpiał chyba wszystko, co może przecierpieć człowiek i na pewno cierpiał niewinnie. Więcej, cierpienia Boga Zbawiciela nie były tylko historyczne – kiedyś tam i nie wiadomo jak to było naprawdę. Zarówno chwała Boża, jak i współudział w naszych cierpieniach są permanentne. Chrystus Pan sam zapowiedział: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. […] A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,18.20). Tę prawdę uczniowie powinni głosić wszystkim narodom w imię Trójcy Świętej.

Ks. B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2018 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Free visitor tracking, live stats, counter, conversions for Joomla, Wordpress, Drupal, Magento and Prestashop
Our website is protected by DMC Firewall!