Benedykt XVI w jednej z homilii mówił: Postać Dobrego Pasterza, która dzisiaj już nie przemawia, bo jest jakby nie z tej epoki – odzyskuje swoją jasność w świetle Chrystusa Zmartwychwstałego. Chrystus zmartwychwstały na nowo nam wyjaśnia: Było wielu pasterzy w Jego czasach, ale Pan jest Dobrym Pasterzem, a Dobry Pasterz oddaje życie za swoje owce. Jest to ważna charakterystyka, bo Ewangelia dzisiaj wymienia ją trzykrotnie. I już rozumiemy ten przykład także dzisiaj: jest wielu kierowników i managerów, ale dobry kierownik i manager oddaje życie za swoich pracowników. Jest wiele matek i ojców, ale dobra matka i dobry ojciec oddają życie za swoje dzieci. Jest wielu księży, ale dobry ksiądz oddaje życie za swoich parafian.

 

W dawnym tłumaczeniu „oddać życie” wyrażone było przez „oddać duszę”. Z duszą jest jak z podatkiem. Jeśli płacimy komuś, to ten ktoś płaci podatki i zasila skarb. I my wiemy kiedy zasilamy skarb polski, a kiedy niemiecki a kiedy hiszpański, a kiedy skandynawski, zależnie od tego gdzie robimy zakupy, co kupujemy i komu płacimy. I teraz: jeśli ojciec i matka płacą swoją duszą za swoje dzieci; jeśli oddają duszę za swoje dzieci – ta dusza trafia do skarbca Bożego. Jeśli kierownik, manager, biznesman itp. oddaje duszę za swoich pracowników – ta dusza trafia do skarbu Bożego. Jeśli nauczyciel oddaje duszę za uczniów, jeśli ksiądz oddaje duszę za parafian, za młodzież, dzieci i starszych to ta dusza zasila skarb Boży. Natomiast jeśli ktokolwiek oddaje duszę za co innego niż za swoich podopiecznych, za swoje owce – ten jest najemnikiem nie pasterzem. Najemnik oddaje swoją duszę: za pieniądze, za wygody, za rozrywki, za szczęście (kiedy ogłasza, ze „mam prawo do szczęścia”), za związek z drugą osobą, za swoje własne cele i marzenia, kiedy oddaje duszę za własne sukcesy, ta dusza zasila skarb obcy – skarb złego ducha, który przychodzi jak wilk do owczarni.

Wszyscy znamy historię Pana Twardowskiego, który oddał duszę złemu za moc czarodziejską – nawet mówi się, że ta historia związana jest z Sandomierzem – przecież to „Mały Rzym”. Twardowski wyposażony nadludzką mocą był gierojem, który nie bał się niczego – ale od Rzymu trzymał się z daleka bo wiedział, że tam będzie trzeba dać duszę, którą się tak lekkomyślnie oddało. To dlatego najemnik boi się nadchodzącego wilka, bo wie, że wilk, czyli zły duch ma w szponach jego duszę, którą może mu zabrać. Wtedy ucieka przed wilkiem, a ten porywa i rozprasza owce. Dlatego wszystkie owce potrzebują dobrych pasterzy. W Biblii często opisywany jest Lud Wybrany, który cierpi „jak owce bez pasterza”. Te słowa zawsze są opisem klęski Ludu Wybranego. W 1 Księdze Królewskiej król Achab wyprawiał się na wojnę. Wtedy prorok Micheasz przepowiadał mu: „widzę Izraela rozporoszonego po górach jak owce bez pasterza” (1 Krl 22,17) a była to zapowiedź klęski. Kiedy mimo to król Achab ruszył na wojnę Lud Wybrany rzeczywiście poniósł klęskę, król zginął, a wszyscy rozproszyli się: „każdy do swego namiotu” (1 Krl 22,36). A nie ma gorszej klęski w narodzie, w ludzie, w kraju, w gminie, w powiecie, w parafii niż to, że „każdy sobie rzepkę skrobie”; „każdy do swojego namiotu”, każdy dba tylko o siebie i zamyka się tylko w swoich sprawach. Lud Wybrany nie chciał być rozproszony, więc w pewnym momencie wynajął sobie króla Saula, ale ten okazał się właśnie najemnikiem. Dlatego Pan sam namaścił nowego króla Dawida, właśnie „króla-pasterza” bo takiego potrzebował Lud. Dawid jako młody pasterz nie raz narażał życie w obronie owiec. Dlatego nie bał się wyjść z procą przeciw gigantowi – Goliatowi, bo nie bał się oddać – zaryzykować życia dla swoich owiec. Oddawanie życia za owce stało się znakiem rozpoznawczym rodziny dobrego pasterza a w końcu w tej rodzinie przyszedł na świat Chrystus – jako potomek Dawida. W pewnym momencie swojej działalności Pan Jezus z uczniami udał się na miejsce pustynne. Ale zobaczył tam tłum ludzi, którzy byli „jak owce bez pasterza” i zlitował się nad nimi i zaczął ich nauczać o wielu sprawach (Mk 6,34-44). Chrystus jako Dobry Pasterz daje to, co najlepsze swoim owcom – daje Ducha Świętego. Dary te są siedmioma postaciami Miłości, bo Duch Święty jest Miłością. Miejscem Darów Ducha jest zawsze serce człowieka. Dar rozumu powinien się nazywać darem zrozumienia. Pomaga nam zrozumieć drugiego człowieka sercem. Kochające serce to serce, które rozumie. Drugiego człowieka trzeba rozumieć sercem: pokazuje to Pan Jezus, który rozumie ludzi inaczej niż całe jego otoczenie. I dalej moglibyśmy wymieniać: męstwo bez miłości jest zuchwalstwem i szaleństwem, bojaźń Boża jest twarzą miłości do Boga, itd.

Dzisiaj modlimy się o powołania na dobrych kapłanów. Pozwólcie użyć słów pieśni: W eucharystycznym Sercu Twym prośbę o Jezu moją złóż: skoro kapłanem jestem Twym – kapłańskie serce we mnie stwórz. I rzeczywiście moc Ducha Świętego po zmartwychwstaniu dała powołanie: św. Piotr stał się pasterzem na wzór Chrystusa Pana: nie był najemnikiem, bo uzdrowił chromego nie mając srebra ani złota, i nie bał się narazić życia – bo przemawiał odważnie przed tymi, którzy mogliby go zabić. Dobry Pasterzu daj nam takich pasterzy.

Ks. dr B. Krzos

logo

caritas

Liturgia na dziś

Copyright © 2018 Parafia Św. Józefa w Sandomierzu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Free visitor tracking, live stats, counter, conversions for Joomla, Wordpress, Drupal, Magento and Prestashop
Our website is protected by DMC Firewall!